Postawy wobec wojny – analiza

Postawy wobec wojny w trzech środkowoeuropejskich filmach

II wojna światowa odcisnęła bardzo silne piętno na wszystkich narodach zamieszkujących Europę Środkową, jednak ludzkie doświadczenia i sposób przeżywania tych wydarzeń są inne w Czechach, inne na Węgrzech i inne w Polsce. Wiąże się to z faktem, że każdy z narodów zamieszkujących te kraje posiada swoje odrębne cechy i inaczej patrzy na świat, ale ważniejsze jest jednak to, że wojna na wspomnianych obszarach przebiegała zupełnie inaczej.

Wojna wybuchła w Polsce i to tutaj od razu rozpoczęła się okupacja. Choć Czesi zostali najechani przez Niemców jeszcze wcześniej, po utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw w kraju panował względny spokój. Z kolei Węgrzy początkowo stali po stronie Hitlera, a „prawdziwa” wojna zaczęła się u nich dopiero w 1944 r. Obraz wojny w filmie polskim jest nam dobrze znany, ale warto także sięgnąć do relacji naszych bliższych lub dalszych sąsiadów, by poznać inne punkty widzenia. Wydarzenia związane z wojną ciekawie ukazują filmy: czechosłowacki „Palacz zwłok” w reżyserii Juraja Herza z 1968 r., austriacko-węgierski „Mefisto” w reżyserii Istvána Szabó z 1981 r. oraz węgierski „Syn Szawła” w reżyserii László Nemesa z 2015 r. (recenzja tutaj). W każdym z tych filmów pojawia się silny, pierwszoplanowy bohater, wokół którego toczy się cała fabuła. Protagoniści prezentują różne, odmienne postawy.

05

„Palacz zwłok”. Kadr z filmu

Palacz zwłok”, ekranizacja noweli Ladislava Fuksa o tym samym tytule, przedstawia historię pracownika krematorium, który podporządkowuje się wymogom nazistowskiego systemu i w swoim posłuszeństwie przekracza wszelkie moralne granice. Nawet w sytuacji ekstremalnej, jaką jest okupacja i narastający terror, jego czyny nie są możliwe do zaakceptowania i zrozumienia przez innych ludzi.

Główną postać gra Rudolf Hrušínský, wcześniejszy odtwórca roli Szwejka – pogodnego żołnierza, który zdaje się biernie zgadzać na swój los i w każdej sytuacji widzieć coś pozytywnego. Z tytułowym „Palaczem zwłok” łączy go jedno – chęć bycia przykładnym obywatelem. To, co w Szwejku jest źródłem komizmu, w „Palaczu zwłok” staje się impulsem do popełniania zbrodni.

Już od pierwszych scen filmu bohater wydaje się być nieco przerysowany, sztuczny, a jego zachowanie budzi lekki niepokój. Jest uprzejmy i miły, wręcz ugrzeczniony, często podkreśla, jak bardzo kocha swoją rodzinę, a wręcz uważa ją za świętą. Bohater nie pije alkoholu, nie pali papierosów i stara się odwodzić innych od nałogów, dba o żonę i dzieci, jest zainteresowany metafizyką, a w szczególności Tybetem i mądrością tamtejszych mnichów. Kocha sztukę, zwłaszcza malarstwo i muzykę. Bardzo ceni swoją pracę, którą postrzega jako misję – uważa, że paląc umarłych wyzwala ich ciała, by mogły szybciej dostąpić ponownego wcielenia się – protagonista wierzy bowiem w reinkarnację. Jest zafascynowany śmiercią, co widać w scenach z wesołego miasteczka, czy też przy zabijaniu karpia na wigilijny stół. „Wesołe” utwory, jakie poleca grać córce na pianinie, są pieśniami pogrzebowymi. Pomimo tych dziwactw bohater świeci przykładem. Jego jedynymi wadami zdają się być regularne odwiedziny domu publicznego i próby uwiedzenia młodej pracownicy krematorium.

Przynajmniej na pozór protagonista żyje jako dobry mieszczanin i obywatel. Gdy zaczyna szerzyć się ideologia nazistowska, a nie-aryjczycy nie są już w Czechach mile widziani, bohater szybko zmienia swój stosunek do osób, które wcześniej lubił i cenił. Za namową niemieckiego przyjaciela wstępuje do partii nazistowskiej i zaczyna posłusznie wypełniać polecania swoich nowych przełożonych. Jest bardzo podatny na wpływy – szybko przejmuje poglądy innych i zaczyna głosić je jako własne. Nie wypowiada się już tak dobrze o Żydach, z którymi wcześniej utrzymywał ścisłe kontakty, a nawet na nich donosi. Z „inicjatywy” palacza zwłok zostaje zwolniony kierownik krematorium, a protagonista zajmuje jego miejsce. Choć do tej pory wychowywał dzieci w duchu czeskim, teraz chce posłać je do niemieckiej szkoły. Nie podoba się to żonie bohatera, która – na swoje nieszczęście – jest Żydówką. Koledzy z partii tłumaczą mu, że żona nie jest jego warta i że „czekają ją wielkie kłopoty”. Bohater nie chce do tego dopuścić, więc rozwiązuje te kłopoty sam – w bardzo specyficzny sposób. W drugiej kolejności musi „zbawić” również dzieci, mające połowę żydowskiej krwi…

Na usprawiedliwienie bohatera trzeba dodać, że zostaje on opętany przez postępującą chorobę psychiczną. Wydaje mu się, że jest Rinpocze – kolejnym wcieleniem Buddy, a jego misja to zbawienie całej ludzkości, które ma się dokonać poprzez kremację. Protagonista zapala się do projektu zbudowania wielkiego krematorium, jaki proponują mu przełożeni z partii, stwierdzając nawet, że „wyzwalani” ludzie wcale nie musieli by być martwi… Ostatnie słowa padające w filmie brzmią: „Ocalę ich wszystkich. Cały świat”.

Film pokazuje jak z przeciętnego człowieka powstaje opętany zbrodniczą wizją szaleniec, który sam uważa siebie za zbawcę ludzkości. Postawą głównego bohatera jest totalne wynaturzenie i fanatyczne podporządkowanie się obowiązującemu systemowi.

mef3

„Mefisto”. Kadr z filmu

Drugi film pt. „Mefisto” został nakręcony na podstawie opowiadającej o prawdziwych wydarzeniach powieści Klausa Manna pod tym samym tytułem. Główną rolę gra Klaus Maria Brandauer. Wciela się on w Hendrika Höfgena, mało znanego aktora teatralnego dramatycznie pragnącego sławy. W jednej z pierwszych scen filmu na pytanie: „Hendrik, co cię trapi?” bohater odpowiada: „Jestem prowincjonalnym aktorem”. Protagonista cechuje się szaloną ambicją, chce tworzyć rzeczy wielkie, teatr, który będzie spełniał rolę polityczną, a zarazem będzie otwarty i dostępny dla wszystkich. Hendrik Höfgen zdaje sobie sprawę z własnych słabości. Nie potrafi normalnie rozmawiać ani prowadzić zdrowej relacji, wciąż tylko gra, tak, jakby był na scenie. Zakochuje się w Barbarze (w tej roli Krystyna Janda) i choć jego uczucie jest początkowo gorące, szybko wychodzi na jaw, że miłością darzy jednak przede wszystkim pieniądze żony i rozległe kontakty jej rodziców. Dla Höfgena liczy się przede wszystkim sława i uznanie. Bohater nazywa to „miłością do teatru”, ale to nie samo odgrywanie ról jest dla niego najważniejsze, on musi grać je tak, by usłyszała o tym cała Rzesza. Awans społeczny protagonisty prędko się rozwija, dzięki wstawiennictwu teścia udaje mu się dostać angaż w stołecznym teatrze i z prowincjonalnego Hamburga przenosi się do Berlina. Na miejscu zostaje „przyjacielem” aktorki, która pomogła mu w zdobyciu posady. Nie zapomina też zabrać ze sobą swojej czarnoskórej kochanki, z którą widuje się regularnie pomimo zawarcia małżeństwa. Wydaje się, że to właśnie ona jest jedyną osobą, którą Hendrik naprawdę kocha, a może bardziej potrzebuje jej miłości i oddania. Bohaterka jest jedną z niewielu postaci, które trafnie diagnozują Höfgena. Bohater zupełnie nie jest zainteresowany polityką i chce żyć tylko dla sztuki, dlatego po wyborach w 1933 r., gdy władze przejmują naziści, nie opuszcza kraju wraz z żoną, lecz zostaje w Berlinie. Na wyjazd namawiają go przyjaciele, umożliwia mu go także dyrektor teatru, jednak Höfgen nie widzi zagrożenia i woli zostać tam, gdzie może tworzyć w ukochanym języku niemieckim. Wkrótce ulega wpływom nazistów, od których łaski zależy powodzenie aktora. Staje się ulubieńcem premiera Hermanna Göringa. Polityka coraz mocniej wkracza w świat teatru – grać można tylko poprawne politycznie sztuki niemieckich aktorów. Bohaterowi trudno się z tym pogodzić, ale nie sprzeciwia się.

Gdy znajomy z teatru przychodzi do Höfgena z prośbą o podpisanie petycji przeciwko władzy, bohater jego zachowanie traktuje jako prowokację i donosi na niego premierowi, co kończy się prędką egzekucją buntownika. Höfgen nie jest raczej świadom tego, co się stanie, nie dopuszcza do siebie myśli, że ludzie nie giną w wypadkach samochodowych lub nie popełniają samobójstw, tylko są skrycie mordowani z polecenia rządu. Bohater nie widzi, co się naprawdę dzieje, bo widzieć nie chce. Nie jest jednak zupełnie bierny: podejmuje próby ratowania przyjaciół zamieszanych w sprawy polityczne, początkowo nawet z sukcesami. Hendrik nie poddaje się szybko, gdy próbuje wybłagać łaskę dla przyjaciela, a – do tej pory przyjaźnie nastawiony premier – z hukiem wyrzuca go z gabinetu. Niestety wkrótce okazuje się, że nie ma już kogo ratować…

Protagonista wykazuje się wielkim posłuszeństwem wobec rządzących. Po świetnej roli Mefistofelesa w „Fauście” jest przez premiera hołubiony, jednak wkrótce sytuacja się zaostrza i władza zaczyna stawiać twarde warunki. Na polecenie premiera bohater rozwodzi się z żoną, zaangażowaną politycznie po drugiej stronie, a także oddala kochankę, której kolor skóry nie pozwala na obcowanie z prawdziwym Aryjczykiem. Mógłby wyjechać z kraju i cieszyć się wolnością, ale sam zadaje sobie retoryczne pytanie: „Być wolnym? Po co?”. Dla protagonisty ważniejsza jest raz wypracowana pozycja. Aby ją ugruntować, szybko bierze ślub z dawną przyjaciółką żony, która w obecnym systemie odnajduje się świetnie. Ostatnia, symboliczna scena filmu dobitnie ukazuje rozbicie wewnętrzne bohatera, który z jednej strony nie chce wypaść z łask rządzących i podporządkowuje się ich poleceniom, a z drugiej zaczyna obawiać się o to, do czego jeszcze zostanie zmuszony. Można powiedzieć, że Mefisto jest przykładem człowieka, który postąpił tak, jak wielu – dla prywatnych korzyści zaprzedał własne wartości i większość swojego życia uzależnił od mocodawców, dla siebie zostawiając tylko to, co najbardziej kochał – czyli sztukę.

Trzecim z filmów jest „Syn Szawła”, głośny ostatnio obraz nagrodzony Oscarem dla filmu nieanglojęzycznego. Porusza on ważny i bardzo rzadko występujący w węgierskim kinie temat holocaustu. Akcja rozgrywa się w obozie koncentracyjnym, a głównym bohaterem jest Szaweł Ausländer, węgierski Żyd (w tej roli poeta Géza Röhrig), członek Sonderkommando, który zajmuje się selekcją osób z obozowych transportów, obsługą krematorium, przeszukiwaniem odzieży ludzi, którzy udały się „pod prysznic” i innymi podobnymi zadaniami. Pewnego dnia natrafia na ciało chłopca, którego uważa za swojego syna i od tego momentu wszystkie jego działania są podporządkowane temu, by godnie to dziecko pochować. Członkowie Sonderkommando są po kilku miesiącach pracy zabijani. Bohater wie, że ten czas się zbliża, ma więc ostatnią szansę na ocalenie swojego człowieczeństwa.

Szawła poznajemy w momencie, gdy jest on już bardzo mocno wtłoczony w obozową rzeczywistość. Początkowo jego celem jest przetrwanie i robi on wszystko, by tego celu dopiąć. Cechuje go determinacja, posłuszeństwo, szybkie reagowanie na zmieniające się warunki i wielka uważność, dzięki której w porę potrafi uniknąć licznych niebezpieczeństw. Wykonuje swoje obowiązki i nie próbuje nawiązywać kontaktu z osobami, które jeszcze nie wiedzą, co je czeka. Uderza kamienna i zacięta twarz bohatera, a także automatyzm wykonywanych przez niego czynności. Po przełomie, jakim jest zauważenie ciała syna, bohater pozornie działa tak samo, ale ma teraz inny cel, do którego dąży z wielką determinacją. Aby godnie pochować chłopca, potrzebuje rabina. W tym celu uruchamia wszystkie swoje kontakty, ryzykuje życiem swoim i innych, a nawet doprowadza do śmierci jednego ze współwięźniów. Pomimo uczuć, które nim targają, jest w stanie logicznie myśleć i wciąż być bardzo ostrożnym oraz uważnym – podczas bardzo ryzykownego wykonywania zdjęć dokumentujących obozową rzeczywistość to on przez mgłę dostrzega zbliżające się straże i w porę reaguje, ocalając od śmierci siebie i innych.

syn2 postawy wobec wojny

„Syn Szawła”. Kadr z filmu

Życie w obozie opiera się na nieustannym balansowaniu pomiędzy zagrożeniem a ocaleniem, z czym bohater radzi sobie całkiem nieźle. Na drodze do pochowania syna pojawiają się liczne przeszkody, a najpoważniejszą z nich jest powstanie, które przygotowują inni członkowie Sonderkommando. Czasu pozostało im niewiele, niebawem mają być zgładzeni, organizują więc broń i proch, aby pozabijać jak najwięcej strażników, uciec z obozu. Ausländer zostaje w te działania wciągnięty, choć nie przejawia szczególnej chęci do uczestnictwa w buncie. Spełnia polecenia przywódców ruchu oporu, ale jednak bardziej zależy mu na wypełnieniu własnej misji. Udaje mu się przejąć od kobiet paczkę z prochem, ale gubi ją, desperacko poszukując rabina w grupie przybyłych do obozu osób. Przy tej okazji prawie traci życie, jednak szczęście jeszcze mu sprzyja i zostaje uratowany.

Film „Syn Szawła” nakręcony jest w specyficzny sposób. Akcja toczy się z punktu widzenia głównego bohatera, a on sam pokazywany jest na ekranie praktycznie cały czas, w dodatku ciągle w bliskich planach. Makabryczna rzeczywistość obozu schodzi na drugi plan i rozgrywa się gdzieś daleko w tle, natomiast widz zmuszony jest do skonfrontowania się z historią protagonisty. Wszystko pokazane jest za pomocą obrazu, bohaterowie mówią niewiele, a już praktycznie wcale nie wygłaszają komentarzy dotyczących Ausländera, możemy oceniać więc go tylko i wyłącznie poprzez jego czyny. Tylko raz zdarza się, że jedna z postaci mówi do protagonisty, że nie ma on syna i całe przedsięwzięcie z pochowaniem ciała jest zatem bezsensowne. Jednak Szaweł nie poddaje się, chce bowiem ocalić choć jedną osobę od spalenia w krematoryjnym piecu. Czy chłopak jest jego synem – to już nie ma znaczenia. Postawę bohatera można więc określić jako bunt przeciw opresji, który wybucha jakby ostatkiem sił, długo po przystosowaniu się do panujących warunków.

Czeska i węgierska wojenna historia układała się zupełnie inaczej, niż polska, jednak po przeanalizowaniu powyższych filmów trudno oprzeć się wrażeniu, że postawy ludzkie, choć czasami doprowadzone do absurdu i przejaskrawienia, są w różnych krajach podobne.


Małgorzata Stasiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download