kino na granicy plakat

Kino na granicy – relacja z przeglądu filmowego

Przegląd Kino na Granicy/Kino na Hranici organizowany jest od 1999 r. w Cieszynie i Czeskim Cieszynie. Są to stare, historyczne miasta, jednak dziś niemające już większego politycznego znaczenia. Kulturalne jednak być może tak, o czym świadczy popularność festiwalu. W tym roku i my postanowiliśmy się tam wybrać, by na własne oczy zobaczyć, czy Kino na Granicy jest faktycznie tak dobre, jak o nim się o nim mówi.

20170429_132911Przegląd trwał 6 dni, od 28.04 do 03.05, czyli akurat tyle, by naoglądać się całkiem sporo filmów, a przy okazji nie paść ze zmęczenia. Oprócz imprezy filmowej warto też wspomnieć o samym Cieszynie, zarówno po polskiej, jak i po czeskiej stronie – to jeden z najstarszych piastowskich ośrodków, którego zwiedzanie powinno zainteresować nie tylko pasjonatów historii. Miasto pełne jest zabytków, niezłych knajpek i uroczego klimatu. Być może to ostatnie zawdzięcza właśnie Kinu na Granicy.

W Cieszynie pokazywane są głównie polskie i czeskie filmy z ostatniego roku, starsze produkcje w ramach retrospektyw znanych twórców lub też cykli tematycznych oraz nieliczne nowości, które dopiero wejdą na ekrany polskich kin. Przegląd jest idealną okazją do nadrobienia zaległości kinowych z Czech i Polski, choć pojawiają się też filmy słowackie, a także „element węgierski”. Po pobycie na festiwalu trudno dłużej narzekać na kondycję polskiego kina. W tym roku z polskich filmów można był zobaczyć tam m. in. Zwierzęta Grega Zglińskiego, Jestem mordercą Macieja Pieprzycy, Kamper Łukasza Grzegorzka, Prostą historię o morderstwie Arkadiusza Jakubika, Wołyń Wojciecha Smarzowskiego, Pokot Agnieszki Holland czy też Ostatnią rodzinę Jana P. Matuszyńskiego, by wymienić te najciekawsze. Gratką dla polskiego widza było też obejrzenie produkcji czeskich, które nie były jeszcze pokazywane w naszych kinach. Są to np. Baba z lodu Bohdana Slámy, Hydraulik z Tuchlovic Tomáša Vorla, Masaryk Juliusa Ševčíka, Normalny autystyczny film Miroslava Janka, Prawo Helena Petry Nesvačilovej czy też Złodzieje zielonych koni Dana Wlodarczyka. Zdecydowana większość filmów, które udało nam się zobaczyć, była bardzo dobra lub chociaż dobra, więc z czystym sumieniem można powiedzieć, że twórcy przeglądu naprawdę postarali się przy selekcji tytułów i raczej nie dostarczyli widzom zbyt wielu rozczarowań. Oprócz projekcji filmów odbywały się również koncerty, wystawy i spotkania z twórcami: Karoliną Gruszką, Agnieszką Holland, Allanem Starskim, Januszem Zaorskim, Karelem Rodenem, Milanem Lasicą i innymi. Łącznie wyświetlono ok. 150 filmów. Niestety tylko Zwierzęta, film otwarcia, pokazywane były dwukrotnie. Jak to na festiwalach bywa, zawsze trzeba z czegoś zrezygnować. Na szczęście wszystkie obiekty festiwalowe zlokalizowane były blisko siebie, więc z dotarciem z jednego filmu na drugi nie było problemu, a harmonogram filmów był ułożony tak, by widzowie mieli możliwość obejrzenia jak największej liczby różnych pozycji. Widać, że dla organizatorów liczy się satysfakcja publiczności. Jak powiedział jeden z twórców przeglądu, Kino na Granicy ma być dla widzów, nie dla czerwonych dywanów. I tak właśnie w Cieszynie jest.

cieszyn


 

Małgorzata Stasiak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *