Kochankowie jednego dnia – recenzja filmu

Kochankowie nowej fali

Francuska kultura romansami stoi, podobnie jak twórczość Philippe’a Garrela, urodzonego w Paryżu, 70-letniego już reżysera, którego najnowszy film pojawił się ostatnio w polskich kinach. Jedną z głównych ról zagrała w nim córka reżysera, Esther. Aktorem jest również jej brat Louis, matka Brigitte Sy oraz nieżyjący już dziadek Maurice Garrel.

Kochankowie jednego dnia rozpoczynają się, gdy 23-letnia Jeanne wraca niespodziewanie do mieszkania ojca, ponieważ rozpadł się jej związek. U ojca rezyduje akurat jego studentka, Ariane, będąca mniej więcej w wieku bohaterki. Wtedy rozpoczyna się romansowa rozgrywka relacji międzyludzkich, wojna o zaufanie, wymiana sekretów i ich dochowanie lub nie. Związek ojca (Gilles) od początku nie wydaje się rokować zbyt dobrze, co szybko zaczyna się potwierdzać.

kochankowie jednego dnia

Bohaterki filmu
materiały dystrybutora

Problemów związanych z produkcją jest kilka. Przede wszystkim ciężko zainteresować się losami bohaterów i fabułą, bo jest bardzo błaha. Dziewczyna Gillesa od początku sprawia wrażenie lekko się prowadzącej, podczas gdy on traktuje ją jak skarb, który spadł mu z nieba, ponieważ – domniemanie – rzadko mu się to zdarza. Sam siebie próbuje przekonać, że ewentualne skoki w bok Ariane nie muszą oznaczać końca ich związku i nieopatrznie mówi o tym swojej wybrance, czym tylko zachęca ją do takiego działania. Bohater nie bardzo wierzy w siłę swojego charakteru i wie, że nie będzie w stanie ani wywalczyć wierności kobiety, ani wytrzymać jej niewierności.

Fabuła opiera się na trójce równorzędnych bohaterów, przy czym jedno z nich ewidentnie nie pasuje. Efekt ten zarysowuje się tym bardziej, że Louise Chevillotte, odtwarzająca rolę Ariane, jest debiutantką i to wypadającą bardzo nieprzekonywująco. Stworzona przez nią postać jest irytująca, co w połączeniu z jej spajającą akcję funkcją fabularną czyni film nieprzyjemnym.

Czarno-biały i nieśpieszny w formie film, operujący statycznymi kadrami nawiązuje z pewnością do czasów francuskiej nowej fali, z którego to nurtu wywodzi się również Garrel. Jednak pozbawieni jakiegokolwiek nowatorstwa Kochankowie jednego dnia nie posiadają żadnego atutu zaczerpniętego z filmów słynnego nurtu.

Na plus zapisać można rolę Esther Garrel, która prezentuje się na ekranie naprawdę dobrze. Oprócz tego, cóż, mimo że film jest nudny, jest przynajmniej bardzo krótki.


Stanisław Rohnka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download