olimpiada-leni-r

Filmy propagandowe Leni Riefenstahl

Film jest najważniejszą ze sztuk”, jak miał powiedzieć Włodzimierz Ilijcz Lenin, którego słowa nie świadczyły bynajmniej o miłości do wytworów X muzy. I choć wódz zasłynął jako teoretyk ideologii komunistycznej, a nie jako teoretyk kina, to słusznie dostrzegł w nim siłę i korzyści, jakie film mógł przynieść panującej władzy.

Właściwie od początków swojego istnienia film, oprócz przypisanej mu z definicji funkcji rozrywkowej, pełnił także rolę oświatową, od której był już tylko krok do tego, by uczynić go narzędziem w rękach władzy. Szybko zorientowano się, że kino może być doskonałym nośnikiem idei, że poprzez połączenie dźwięku i obrazu można bardzo skutecznie oddziaływać na duże rzesze odbiorców zgodnie z intencjami władzy. Właściwe dla systemów totalitarnych przekonanie o konieczności podporządkowania sobie całego społeczeństwa, stworzenia jednolitej wizji świata i zbudowania wspólnego, jednorodnego modelu zachowań, stało się przyczynkiem do powstania kina propagandowego, z którego dobrodziejstw czerpali garściami zarówno włodarze radzieckiej Rosji, faszystowskich Niemiec czy Polski Ludowej.

Rys propagandowy, silnie obecny w kinematografii od lat dwudziestych XX – wieku, pojawiał się w różnych gatunkach filmowych. Szczególne zasługi w tej dziedzinie osiągnęła „Matuszka Rosija”, która produkowała dokumenty, agitki, rewolucyjne fabuły, a nawet propagandowe animacje. Wśród twórców filmów niosących propagandowe treści znaleźli się także wielcy reżyserzy, jak  Siergiej Eisenstein czy Wsiewołod Pudowkin, których dzieła takie jak „Pancernik Potiomkin” lub „Matka” na zawsze zapisały się w historii kina. Jednak to nie filmy rosyjskich mistrzów, ale dokumenty niemieckiej tancerki, Leni Riefenstahl zyskały miano najdoskonalszych dzieł nurtu propagandowego.

Wychowana w rodzinie robotniczej Leni od najmłodszych lat zafascynowana była sztuką. Jako młoda dziewczyna, mimo braku aprobaty ze strony surowego ojca, za to przy ogromnym wsparciu matki, postanowiła spróbować swoich sił na scenie. Mimo że jej kariera jako tancerki nie była pasmem sukcesów, ani nie trwała zbyt długo, to otworzyła jej drzwi do nowego życia. Młoda Riefenstahl pokochała sztukę, zafascynował ją hermetyczny świat artystów i szybko zrozumiała, że pragnie być jego częścią. Punktem zwrotnym na nowo obranej ścieżce miał być film „Góra przeznaczenia” Arnolda Fancka , po obejrzeniu którego młoda Leni postawiła wszystko na jedną kartę. Postanowiła napisać do reżysera list z prośbą, aby ten obsadził ją w swojej kolejnej produkcji i choć trudno w to dziś uwierzyć, jej marzenie się spełniło. Fanck powierzył nieznanej wówczas nikomu, początkującej tancerce główną rolę w filmie „Święta góra”. Tak zaczęła się przygoda Leni Riefenstahl z kinem. Na przestrzeni kilku lat Riefenstahl zrealizowała wspólnie z Fanckiem kilka filmów fabularnych, na planie których pilnie obserwowała specyfikę pracy aktorów, reżysera i operatorów, poznała od podszewki tajniki rzemiosła, co miało przynieść tak spektakularne efekty w niedalekiej przyszłości.

triumf-woli

Monumentalizm w „Triumfie woli”

W 1931 roku Leni zadebiutowała w potrójnej roli – jako scenarzystka, reżyser i aktorka. Jej pierwszy film pt. „Błękitne światło” zebrał różnorakie opinie, ale bez wątpienia uczynił ją rozpoznawalną i zwrócił na nią uwagę nazistów, którym i ona sama bacznie się przyglądała. Riefestahl, pozornie stroniąc od polityki, chętnie odwiedzała wiece, słuchała przemówień Hitlera, którego charyzma urzekła ją od pierwszej chwili. „Byłam jak sparaliżowana. Choć wielu rzeczy w przemówieniu nie zrozumiałam, byłam zafascynowana Hitlerem. Zmasowany ogień słów bił w słuchaczy i czułam, że wszyscy ulegli temu człowiekowi. Ja sama przeżyłam w tym momencie wizję niemal apokaliptyczną, której nigdy już nie mogłam zapomnieć”.1

Fascynacja młodej artystki postacią wodza zaowocowała listem, jaki Riefenstahl wysłała do Führera z prośbą o osobiste spotkanie. I jak się później okazało, te kilka słów skreślone naprędce w 1932 roku, wpłynęło na bieg historii kina. Po raz kolejny wszystko potoczyło się po myśli Leni i po niedługim czasie otrzymała propozycję zrealizowania filmu o piątym zjeździe NSDAP. W efekcie powstał pierwszy z propagandowych filmów Riefenstahl. Niezbyt odkrywczy „Triumf wiary” po czasie oceniano jako kronikarski zapis wydarzeń o charakterze reportażowym. Hitler zaś dostrzegł w nim coś więcej. Bezbłędnie ocenił korzyści jakie może przynieść mu odpowiednio zrealizowany film propagandowy, pozwolił więc rozwinąć skrzydła młodej, zaangażowanej ideologicznie reżyserce, dając jej świetny temat i nieograniczone wręcz środki do jego realizacji.

W rok później powstał więc kolejny film, „Triumf Woli”, który okazał się mistrzostwem gatunku i do dziś uważany jest za wzorzec filmu propagandowego. Do jego realizacji Riefenstahl podeszła bardzo poważnie, chcąc jak najlepiej oddać atmosferę panującą na wiecu z okazji VI zjazdu NSDAP. Mając ogromny budżet i błogosławieństwo od samego Führera, mogła swobodnie puścić wodze fantazji i wykorzystać nawet najbardziej kosztowne, często prekursorskie metody realizacji. Przy „Triumfie woli” pracowała ekipa licząca 170 osób, wśród których samych operatorów było aż 36! Dzięki poparciu Ministerstwa Propagandy i przekazanym na ten cel ogromnym środkom finansowym możliwe było zrealizowanie obrazu, który swym rozmachem podkreślał wielkość Hitlera, ponieważ bez wątpienia to osoba Führera stała się osią całego filmu. Reżyserka przedstawiła wodza jako charyzmatycznego przywódcę, który dumnie i pewnie kroczy wśród wiwatujących, pełnych uwielbienia tłumów i swoją obecnością ucieleśnia słowa Hessa puentujące film Riefentahl: „Partia to Hitler! Ale Hitler to Niemcy”.

olimpiada-leni-r

„Olimpiada” – kadr z filmu

Wykorzystując nowoczesne technologie, działając być może świadomie, być może intuicyjnie, Riefenstahl stworzyła wzorcowy film propagandowy prezentujący ideologię narodowego socjalizmu i wizję świata, jaki chcieli wykreować naziści. Po sukcesie „Triumfu woli” jasnym stało się, że kolejny film Riefenstahl zrealizuje z jeszcze większym rozmachem. „Olimpiada” złożona z dwóch części, „Święto narodów” i „Święto piękna” była ogromnym przedsięwzięciem, znów zrealizowanym przy udziale ogromnej ekipy i z wykorzystaniem nietypowych metod. By być jak najbliżej sportowców biorących udział w igrzyskach i jak najlepiej pokazać ich wspaniałe, bliskie antycznym wzorcom ciała, Leni zdecydowała się na filmowanie przy użyciu kamery ustawionej na wózku towarzyszącym biegaczom na bieżni. Za jej sprawą skonstruowano także kamerę do zdjęć podwodnych wykorzystaną w „Olimpiadzie” do filmowania skoków do wody. Można śmiało powiedzieć , że Leni Riefenstahl stanęła na wysokości zadania i zrobiła wszystko, by jak najlepiej odnaleźć się w faszystowskiej estetyce.

Wszystkie nowinki technologiczne i nowatorskie środki wyrazu wykorzystywane przez Riefesthal zarówno w „Triumfie woli” jaki i w „Olimpiadzie” miały na celu jak najlepsze ukazanie idei narodowego socjalizmu i zaszczepienie ich w ludzkich umysłach omamionych wizją stworzenia idealnego świata dla idealnych ludzi. Sama Riefenstahl zdawała się nie dostrzegać propagandowego wydźwięku swoich filmów: ”Niczego nie dodałam ani nie zmanipulowałam ze względów propagandowych, kazałam jedynie moim operatorom oddać możliwie jak najlepiej to, co widziałam na własne oczy”2. Niemniej jednak oglądając dziś „Triumf woli” czy „Olimpiadę” odnosimy zgoła inne wrażenie.


Natalia Łukaszewska

1. Cyt. Za: Anna Rubinowicz, Oportunistka – kim była Leni Riefenstahl, http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,472641.html?disableRedirects=true, [dostęp: 12.04.2016]

2. 143 M. Schreiber, S. Weingarten, Co wiedziała i czego nie wiedziała Leni Riefenstahl, „Forum”, 1997 nr 38, s.17.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *