“Lewiatan” – spaczona kraina, czyli o współczesnej Rosji okiem Zwiagincewa

Mało jest takich reżyserów, którzy z marszu zostają namaszczeni na duchowego spadkobiercę mistrza. Poszukiwania kogoś, kto udźwignął by schedę po Andrieju Tarkowskim trwały od dawna. Tego typu próby odkrycia następcy to naturalna kolej rzeczy, szczególnie w takim kraju jak Rosja, w którym górnolotne uniesienia muszą dzielić miejsce z brutalną prozą szarego życia. Postacią która miała na nowo zabrać rosyjską kulturę filmową na wyższy poziom, okazał się Andriej Zwiagincew. Jego twórczość od początku oscylowała wokół metafizyki, a filmy takie jak Powrót budziły jednoznaczne skojarzenia z motywami bliskimi samemu Tarkowskiemu. Zwiagincew zresztą nigdy nie ukrywał swoich podziwu dla twórczości najwybitniejszego rosyjskiego reżysera, ale nigdy nie przepadał za porównaniami. Zaczynał jednak na zupełnie innym polu twórczym, w teatrze. W latach 80. podjął studia na moskiewskiej Rosyjskiej Akademii Sztuki Teatralnej. W ich trakcie imał się różnych zajęć, był nawet nocnym stróżem. Jego pierwszy film – Powrót, zdobył Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji. Wielki sukces debiutanta rozbudził narodowe aspiracje. Z czasem Zwiagincew zaczął odchodzić od bardziej abstrakcyjnej poetyki, zbliżając się do twardego, często bolesnego realizmu. Dobitnym przykładem tego nowego kursu jest film Lewiatan, w którym reżyser w bezkompromisowy sposób rozprawia się z zastaną rzeczywistością. Samo powstanie dzieła było możliwe dzięki dotacji z Ministerstwa Kultury Federacji Rosyjskiej, co spotkało się z późniejszą krytyką. Filmowi zarzucano anty-rosyjskość oraz wpisywanie się w zachodnią propagandę. Fakt nominowania go do Oscara jeszcze bardziej rozbudził falę krytyki, która traktowała to wyróżnienie jako potwierdzenie swoich zarzutów. Jednak Lewiatan pomimo iż bez żadnych ogródek portretuje rosyjską prowincję, nie jest dziełem, które ma konkretne konotacje polityczne. Samo odwołanie się do kontekstu epoki w której znajduje się kraj, nie ma na celu wdawania się w pojedynek z obecnymi władzami. To pewien obraz marazmu i wewnętrznej degrengolady, której doświadczali Rosjanie przez dwadzieścia parę lat od upadku sowieckiego imperium. Jest to historia o pogrzebanych szansach i straconych nadziejach na lepsze jutro po okresie transformacji. Historia o rozpadzie, tego co nienamacalne, a najważniejsze. Coś się z nami stało w ostatnich latach. Nie mam tu na myśli wyłącznie ustroju politycznego czy gospodarki. Chodzi o odczuwanie i pojmowanie świata. Bardzo bolesne jest to nasze przechodzenie do kapitalizmu. Coś się obsunęło, popsuło w rosyjskiej duszy, czyli w ludziach. Zawsze dotąd miałem wyobrażenie rosyjskiego człowieka jako kogoś hojnego, otwartego, serdecznego – to konstatacja reżysera na temat stanu kondycji społecznej rodaków. Tego typu rozważania są esencją Lewiatana. Tytuł nawiązuje nie tylko do biblijnej bestii, ale również do traktatu Hobbesa o państwie absolutnym. Szkielet ogromnego wieloryba przytłaczający świat przedstawiony wydaje się być skromnym rekwizytem przy omnipotencji szeroko rozumianej władzy.

kadr z filmu materiały dystrybutora

kadr z filmu
materiały dystrybutora

Miejsce w którym rozgrywa się akcja filmu, uderza w dwóch kwestiach – w swoim pięknie i surowości, która jest wręcz apokaliptyczna. Pięknie sportretowane pejzaże nad Morzem Barentsa sprawiają wrażenie nierzeczywistych ziem z jakiejś odległej planety, do której nie pasuje człowiek. Jego obecność wśród tych nieprzyjaznych odstępów wydaje się być anomalią, ten obszar zdaje się przytłaczać postacie, które zatracają się w przestrzeni. Jednak rolę prawdziwego hegemona pełni oplatająca bohaterów sieć nieczystych układów, która konstytuuje międzyludzkie relacje, odzierając je ze szczerości. W tej matni zaufanie to martwa waluta, która na dodatek może obrócić się przeciwko osobie z niej korzystającej. Wspólna przeszłość blednie przed pokusami teraźniejszości, tak jak ma to miejsce w przypadku Dimitriego i Koli. Prawnik mający uratować majątek głównego poprzez romans z jego żoną nie tylko zadaje cios w wartości takie jak przyjaźń, ale również szarga zawodową etykę. Rosja jawi się jako kraina wyprana z moralności, której rdzeń nie jest skręcany w białych rękawiczkach ale okłada się go przy pomocy łomu. Nikt nie sili się na duże subtelności, w gabinecie mera miasta wisi obraz Putina tak jak wcześniej pierwszych sekretarzy. Stary system miał upaść, jednak za fasadą nowego kryją się te same koszmary. W scenie w której portrety przywódców ZSRR służą jako tarcze strzelnicze, ujawnia się co prawda pewne odseparowanie przedstawicieli narodu od jej elit, jednak jak pokazuje rozwój akcji ta relacja jest namacalna i jednostronna, pasożytnicza. Przeciętna jednostka jest tylko trybikiem w maszynie, która zaspokaja grupę uprzywilejowanych, związanych z aparatem władzy. Cerkiew, która z założenia jest miejscem spotkania ludzi o różnym statusie materialnym, pozycji społecznej oraz światopoglądzie i zjednoczenia ich przed ołtarzem okazuje się być jednym z głównych sojuszników lewiatana. W końcówce filmu wybrzmiewa to najdobitniej gdy miejscowy establishment wysłuchuje patetycznego kazania o prawdzie, które w świetle poprzedzających go wydarzeń brzmi upiornie groteskowo. Gdy nie ma już pocieszenia dla strapionych w murach świątyni to gdzie szukać nadziei? Sojusz ołtarza z tronem pogłębia poczucie apatii. Składa się na nie również inny lewiatan – wódka. Ten lewiatan trapi bohaterów stale i metodycznie, o czym zaświadcza w najbardziej mocny sposób osoba Koli. Nadużywanie alkoholu to jedna z nielicznych rzeczy, która łączy niezależnie od wszystkiego. W przypadku głównego bohatera wódka wyraźnie przyczynia się do destrukcji. Wypacza również i tak już nadkruszone więzi społeczne. Cierpienie, które dotyka świat przedstawiony nie znajduje ujścia. Poruszona w filmie biblijna przypowieść o Hiobie w kontekście losów Koli stawia go w roli Hioba à rebours. Nieszczęścia jakie go dotykają nie mają większego sensu, nie prowadzą do Boga. Absolut nie zostaje obarczony winą za nieszczęście w jakim unurzana jest Rosja, zło tkwi w ludziach, którzy przyzwolili na jego triumf i dali się mu omamić. Smutny finał nie jest zaskoczeniem, to łatwa do przewidzenia konsekwencja. Jest to również spójne z całym wydźwiękiem filmu dopełnienie reżyserskiej wizji.

kadr z filmu materiały dystrybutora

kadr z filmu
materiały dystrybutora

Zwiagincew w Lewiatanie nie bawi się w moralizatora, próbuje natomiast w mocny sposób wyłuszczyć swoją perspektywę na duchową i namacalną kondycję swojej ojczyzny. Na ile jest to w miarę oddająca rzeczywistość wizja należy do oceny odbiorcy, nie sposób jednak zarzucić reżyserowi braku znajomości problemów, które targają mentalnością rodaków. Jako intelektualista, którego orężem jest kamera, obrazem punktuje obecne realia. Jednak to nie kwestia polityczna jest jego zdaniem największą bolączką jaka odciska piętno na ojczyźnie Puszkina, ale dezintegracja rosyjskiej duszy. W oblicze Rosji zawsze wpisana była smuta, czas w którym nieszczęścia mnożyły się nad głowami maluczkich. Historia nigdy nie oszczędzała tego kraju, jednak dzięki otwartości na drugiego człowieka, prości ludzie byli w stanie przetrwać dziejowe zawirowania i represje oszalałych despotów, jak i totalitarnego systemu. Zatracenie podstawowego kompasu moralnego i zatracenie się w pogoni za materią, ukazane w Lewiatanie, to równocześnie wyzbycie się instynktu samozachowawczego, umiejętności przetrwania. Bez solidarności na dole, skorumpowane elity w nieskrępowany sposób mogą prowadzić swój proceder uwłaszczeniowy, pustosząc serca i umysły. Lekcja płynąca z filmu Zwiagincewa jest bardziej uniwersalna i przekracza granice lokalnej problematyki. Do triumfu zła wystarczy by dobrzy ludzie nic nie robili – ta myśl Edmunda Burke’a mogłaby służyć za podtytuł Lewiatana i uświadamiać, że niezależnie od szerokości geograficznej i czasów społeczeństwo zawsze jest zagrożone opresyjnością władz, a jego duchowa konstrukcja może zostać zachwiana poprzez przeciążenie bezmyślnym egoizmem.

Bibliografia:

1. Sobolewski Tadeusz, Andriej Zwiagincew, reżyser Lewiatana: Coś się popsuło w rosyjskiej duszy [rozmowa] z 13.11.2014:

http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,129155,16963229,Andriej_Zwiagincew__rezyser__Lewiatana___Cos_sie_popsulo.html (dostęp 26.10.2016)

2. Czech Mirosław, Lewiatan Zwiagincewa, Hiob sam przeciwko wszystkim z 21.02.2015:

http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,17461577,_Lewiatan__Zwiagincewa__Hiob_sam_przeciwko_wszystkim.html


Antoni von Hake

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download