listopad

Listopad – recenzja estońskiego filmu

Listopad, kwintesencja jesieni

Estoński Listopad jest czarno-biały, a w zasadzie bardziej biały, śnieżno biały lub – trupio blady. Zarazem jednak jest magiczny, czerpiąc moc zarówno z klasycznych baśni, jak i z pogańskich guseł. Rainer Sarnet stworzył przy tym dzieło tak ekscentryczne, jak tylko mógł. Zima ma dopiero nadejść, ale głód, mróz i gruba warstwa śniegu nawiedziły biedną estońską wioskę już teraz. W tym czasie nikt nie może być pewien jutra, ale to wcale nie oznacza, że czas na miłość jest nieodpowiedni. Natury nie da się oszukać.

Akcja filmu, opartego na powieści estońskiego pisarza Andrusa Kivirähka, toczy się w jednym z minionych wieków, którego numer trudno jednoznacznie sprecyzować, ze względu na ciężkie warunki, w jakich żyją mieszkańcy wioski. Bieda zawsze wygląda podobnie. Jedyną wskazówką jest sposób życia barona z pobliskiego, również podupadłego, pałacu, który wskazuje przypuszczalnie na XVIII lub XIX wiek. Okoliczna ludność żyje w dużej mierze z rozkradania wspomnianego majątku, a czasami zmuszeni są jeść korę z drzew. Niektórzy gotowi są nawet zaprzedać swoją duszę za poprawę materialnego bytu, inni nawet za mniej palące potrzeby.

listopad

Kratt. Materiały dystrybutora

Wierzenia religijne bohaterów filmu są niemal całkowicie oparte na ludowych zabobonach, które zyskują tutaj żywe wcielenie. Chrześcijaństwo, panujące oczywiście na tych terenach, jest przez nich wykorzystywane, jako kolejna możliwość skorzystania z nadprzyrodzonych mocy dla osiągnięcia korzyści. Trudno im się dziwić, kiedy inne czary ewidentnie działają. Listopad jest karykaturalnym przedstawieniem ludowych wierzeń w takim kształcie, jak gdyby wszystkie były prawdziwe. Najbardziej charakterystycznym i przerysowanym aspektem są niesamowite istoty, zwane Krattami, ożywione konstrukcje z przedmiotów codziennego użytku, w które lokalny demon pchnął duszę, w zamian za duszę żywego człowieka. Z reguły lojalne, ale czasem nie do końca, egzystują jak gdyby nigdy nic, jak taki nietypowy gatunek skrzata domowego, napędzając lokalną gospodarkę.

Jesień w pełni

Główną bohaterką opowieści jest Liina, młoda dziewczyna, którą wyrodny ojciec stara się wydać za mąż za swojego znajomego z baru, znacznie od Liiny starszego, brzydkiego pijaka. Zamiast niego, protagonistka obdarzyła uczuciem Hansa, młodego chłopaka, który z kolei spędza swój wolny czas na podglądaniu pogrążonej w permanentnym śnie baronówny. Sam baron zdaje się pozostawać zresztą niewiele bliżej rzeczywistości.

listopad

kadr z filmu
materiały dystrybutora

Oprócz nich, na ekranie pojawia się cała gama nadnaturalnych istot, miejscowa wiedźma, a także zwierzęta, których rola pozostaje czasem nieoczywista. Oglądając taki film można odczuwać żal ze słabej znajomości estońskiego folkloru, wprawny widz będzie jednak potrafił dostrzec podobieństwa do naszego, słowiańskiego. W wielu przypadkach pozostanie nam się domyślać, do czego odnoszą się przedstawione przez autorów symbole.

Mimo nieszablonowych elementów, Listopad to klasyczna, smutna baśń, o wielu wątkach, prezentujących wiele rozczarowań. Jak na baśń przystało, jest pięknie przedstawiona. Tym razem bez kolorowych krajobrazów i wystawnych dworów, za to w wielu odcieniach szarości, w bagnistym lesie przed-zimowych roztopów, w okolicy, w której licho ewidentnie nie śpi. Nic więc dziwnego, że tytułem filmu został najpiękniejszy miesiąc w roku, bo listopad jest właśnie wszystkim tym, co prezentuje dzieło znad jeziora Pejpus.


Stanisław Rohnka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download