Świat ponury, świat tajemniczy – recenzja filmu Lost River

Reżyserski debiut Ryana Goslinga reklamowany jest nawiązaniem do kultowego Twin Peaks. I faktycznie – film ma w sobie coś z lynchowskiego klimatu. Nastrój to najważniejsze, co Lost River ma do zaoferowania.

Film rozpoczyna się niewinnym obrazkiem małego chłopca. Sekwencje ukazujące, jak dziecko bawi się i przeżywa rozterki właściwe dla swojego wieku stoją w opozycji do wszystkiego, co będzie pokazane później. Głównymi bohaterami są Billy, matka malca, oraz jej drugi syn – Bones. Mieszkają w na poły zdewastowanym, opuszczonym mieście. Bohaterka zajmuje się domem, a chłopak sprzedaje miedź pozyskaną z opustoszałych budynków. Jednak rodzinie brakuje pieniędzy na utrzymanie mieszkania, więc Billy będzie musiała przyjąć pracę proponowaną jej przez tajemniczego menedżera banku. W tym czasie Bones popada w konflikt z Bullym, miejscowym chuliganem terroryzującym okolicę, który nieposłuszeństwo karze wycięciem warg.

Wyobraźnia Goslinga nie zawodzi. Klub, w którym pracuje Billy, jest lokalną mekką dla wielbicieli przemocy. Odgrywane przedstawienia przypominają nieco wrestling – tylko, że zamiast walczących zapaśników aktorzy mordują się sztyletami czy też wycinają sobie skórę z twarzy, a wszystko to jest przedstawione całkiem realistyczne. Groteskowy Bully uważa, że miasto jest jego własnością i ma prawo robić z jego mieszkańcami wszystko, na co ma ochotę. Tak też się dzieje, ponieważ nikt oprócz Bonesa i jego przyjaciółki Rat nie potrafi sprzeciwić się samozwańczemu monarsze. Wygląda na to, że źródłem zepsucia bohaterów jest przestrzeń, w której żyją. Ponure i otulone mrokiem miasto, na które kilka lat temu została nałożona klątwa.

lost river

Christina Hendricks w perwersyjnym klubie

Praktycznie nikt z bohaterów nie pozostaje niewinny. Perwersyjny szef Billy jest pozbawiony skrupułów. Bohaterka godzi się na podejrzaną moralnie pracę, babcia Rat pogrążona jest w rozpaczy i apatii, a nawet Bones, który próbuje jakoś walczyć z wszechogarniającym złem, również będzie musiał postąpić niemoralnie. Tylko taksówkarz, który zawozi Billy do pracy, wydaje się być oderwany od tego dziwacznego i nieprzyjaznego świata.

Lost River było oskarżane o brak spójnej i logicznej fabuły, a także o to, że Gosling aż do przesady czerpie z dokonań innych reżyserów. Co do fabuły – z pewnością nie jest ona precyzyjnie skonstruowanym ciągiem wydarzeń, ale przecież nie jest to obowiązkowy element każdego filmu – a nawet każdego dobrego filmu. Inspiracje Davidem Lynchem czy Terrence Malickiem wymagającego widza mogą drażnić, ale to właśnie one tworzą nastrój małej apokalipsy i sprawiają, że Lost River po prostu chce się oglądać. Czy mało w tym autentyczności? Być może, jednak podglądanie tajemniczego i ponurego świata wykreowanego przez Goslinga jest czystą rozrywką. I to nie tą niższych lotów.

Lost River (2014), reż. Ryan Gosling, scen. Ryan Gosling, w rolach głównych: Christina Hendricks, Iain De Caestecker, Saoirse Ronan, Ben Mendelsohn.


Małgorzata Stasiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download