Nie taki demon straszny

Piotr (Itay Tiran) przyjeżdża z Londynu do Polski, by wziąć ślub i zamieszkać ze swoją ukochaną – Żanetą (Agnieszka Żulewska). Młoda para otrzymuje stary dom dziadka dziewczyny, w którym od lat nikt nie mieszkał. Peter samotnie dokonuje oględzin nowego mieszkania i zaczyna uporządkowywać teren. Przekopując ogród natrafia na ludzki szkielet. Jest zdziwiony i lekko przestraszony. Dzwoni do Żanety, by jej o tym powiedzieć, ale w końcu zatrzymuje tę informację dla siebie. Zakopuje szczątki i odsuwa tę sprawę na później, jednak ukazujące mu się duchy zakłócają zarówno wesele, jak i spokój bohatera.

W filmie przyjęta została perspektywa obcego. Główny bohater jest obcokrajowcem i nie zna nawet rodziców panny młodej. Nie przyjeżdża też na ślub z członkami swojej rodziny – jest sam w nowym, na pierwszy rzut oka wydaje się, że całkiem przyjaznym, środowisku. Choć ojciec panny młodej (Andrzej Grabowski) już na wstępie oznajmia Piotrowi, że powinni jeszcze trochę ze ślubem poczekać, ponieważ za krótko się znają, nie ma co do przyszłego zięcia żadnych zastrzeżeń. Niestety, do czasu.

demon1

Na początku było wesoło. Kadr z filmu

Protagonista zaczyna słyszeć w domu dziwne odgłosy: szlochy i pokrzykiwania dzieci, ukazuje mu się też postać kobiety w białej, ślubnej sukni. Ten demon będzie go prześladował przez całe wesele, by w końcu zawładnąć jego ciałem. Doktor (Adam Woronowicz), zadeklarowany ateista, stwierdza, że Piotr ma atak epilepsji, ale szybko się z tego wycofuje, gdy główny bohater wykonuje przed gośćmi dziwny, spazmatyczny taniec. Zupełnie bezradny okazuje się ksiądz (Cezary Kosiński), który chyba sam nie wierzy w to, że takie opętanie jest możliwe i próbuje jak najszybciej uciec od całej sprawy. Najbardziej pomaga nauczyciel, stary żyd (Włodzimierz Press), który diagnozuje dziwną przypadłość Piotra jako nawiedzenie przez dybuka. Gdy mężczyzna zostaje opętany, gwałtownie odwraca się perspektywa widzenia – do tej pory odbiorca doświadczał tego, czego główny bohater. Teraz Peter staje się zupełnie obcy, a na pierwszy plan wysuwają się inne postaci – Żaneta, jej ojciec i brat (Tomasz Schuchradt) czy też zakochany w pannie młodej Ronaldo (Tomasz Ziętek). Cała plejada postaci przechodzi przemianę albo ujawnia swoje prawdziwe oblicze. Doktor z ateisty przekształca się w jedną z niewielu osób, które uwierzyły w niemogącego zaznać spokoju ducha żydówki Hany. Brat Żanety, który jest z Piotrem zaprzyjaźniony, wyrzeka się tej znajomości, gdy protagonista zaczyna dziwnie się zachowywać. Ojciec próbuje wszystko racjonalnie wytłumaczyć, ale zupełnie się to nie udaje. W sennej, rozgrywającej się tuż nad ranem scenie – niczym z Wesela Wyspiańskiego – próbuje wymazać te niesamowite zdarzenia z pamięci gości. Ojciec nie jest bez winy; wszystko wskazuje bowiem na to, że dobrze wiedział o szczątkach dziewczyny i z jakichś powodów nie chciał, by ktokolwiek, a zwłaszcza Żaneta, się o tym dowiedziała. Czy w przeszłości miało miejsce jakieś tajemnicze morderstwo czy też samobójstwo – tego nie wiadomo.

 

demon3

Opętany bohater. Itay Tiran i Agnieszka Żulewska

Demon mocno czerpie z tradycji romantycznej. O tej epoce wspomina Doktor mówiąc, że wtedy „to wszystko już było”. Brat Żanety nadaje głównemu bohaterowi nowe imię posługując się formułą znaną z III części Dziadów: oto umarł Peter i narodził się Piotr. Świat żywych i umarłych przenika się, a opętany protagonista, który w romantyzmie byłby uznany za uprzywilejowanego, zostaje potraktowany jako wariat.

Przy pewnym tragizmie, tajemniczości i napięciu, film Marcina Wrony jest również zabawny i ironiczny. Ostro naszkicowani zostają weselni goście: matka Żanety, która nie zgadza się na odwołanie tortu „bo już zapłacony”, ojciec, który klnie i miota się rozczarowany wielką klapą imprezy, a także tęgo popijający lekarz. Wesele kończy się niezbyt imponującym obrazem: panuje ogólny rozgardiasz, goście pochrapują na stołach, a druhna ubrana tylko w pończochy i rozchylającą się męską marynarkę pijackim głosem wyśpiewuje jakąś ludową piosenkę.
Kluczowy dla filmu problem polsko-żydowski został zarysowany subtelnie i bez będącego zmorą naszej rodzimej kinematografii moralizatorstwa. Choć na motywie tym opiera się cała historia, dla reżysera było z pewnością ważniejsze wydobycie metafizyki otaczającej nas rzeczywistości, której od zaświatów nie dzieli wcale gruby mur.


Małgorzata Stasiak

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download