Z perspektywy Paryża – recenzja

Z perspektywy Paryża to autotematyczny film o młodym studencie, zmieniający Lyon na Paryż, by w stolicy poznawać tajniki sztuki filmowej. Założenie wyrażone w tytule zakłada ukazanie zmiany sposobu postrzegania świata, jaka dokonuje się w ludziach przenoszących się do światowej metropolii. Lyon jako centrum aglomeracji skupiającej ok. 1.7 miliona mieszkańców może być nazywany prowincją tylko w odniesieniu do takich metropolii jak Paryż. Nie chodzi tu zatem o miejskie obyczaje w opozycji do wiejskich, ale o paryskie uważanie się za „pępek świata”.

Z perspektywy Paryża

Relacje reżysera (Jean-Paul Civeyrac) z paryżanami giną nieco w tłumie innych problemów, o jakich opowiada film. Stanowią fundamenty pod produkcję opowiadającą o studentach, związkach na odległość, polityce i przede wszystkim relacji sztuka – życie. Z perspektywy Paryża to dzieło przepełnione sprzecznościami. Z jednej strony Mathias, jeden z drugoplanowych bohaterów, głosi teorię filmu pokazującego prawdziwe życie, z drugiej strony robi to w filmie, którego dialogi sam ponad wszelką wątpliwość określiłby jako zbyt literackie. Mathias w pewnym momencie zostaje skonfliktowany z Barbarą, młodą aktywistką, wspierającą sprawę uchodźców we Francji. On twierdzi, że film to sztuka i nie jest po to, by formułować polityczne komunikaty. „Film jest polityczny, gdy uczciwie o czymś mówi.” Dziewczyna z kolei uważa, że w życiu liczy się tylko działanie i mówienie wprost. Dzieło Civeyraca wygląda właśnie jak poligon starcia między tymi dwoma światopoglądami, prezentując poglądy, do których samemu nie bardzo się stosuje. Czy jest to efekt zamierzony – nie wiadomo, a wątpić w to pozwalają bardzo nieliczne oznaki wybitności tej produkcji.

To właśnie drugoplanowi bohaterowie wprowadzają do tego filmu najwięcej treści. Główna postać, Etienne, grany najprawdopodobniej przez naturszczyka, jest kompletnie nieciekawy i niedający się polubić. Zostaje przedstawiony Mathiasowi na studiach i stara się zdobyć jego uznanie na siłę, jakby startował w konkursie rekrutacyjnym do młodzieżowego gangu. Śledzi kolegę po mieście, jakby był w nim platonicznie zakochany. Wszystkie jego relacje są powierzchowne, a szczególnie te z dziewczynami. Po rozłące spowodowanej jego przeprowadzką, wieloletnia partnerka szybko przestaje dla Etienne’a istnieć, mimo pustych deklaracji, które nieustannie wygłasza.

Etienne i jedna z koleżanek

z perspektywy paryża

Kadr z filmu
materiały dystrybutora

Z jednej strony z ekranu regularnie płyną interesujące treści, mądre cytaty, odczytywane przez bohaterów z książek, które licznie pojawiają się w rękach wszystkich postaci, ale z drugiej strony wiele scen jest absolutnie nieznośnych, topornych i sprawiających, że widz ma ochotę porzucić oglądanie w jednym momencie. W jaki sposób da się zrobić film głęboki i miałki jednocześnie, wie tylko francuski reżyser.

Rewelacje Mathiasa, skądinąd niezwykle pretensjonalnej postaci, nazywane są dążeniem do rewolucji w kinie, zerwaniem z dotychczasowym stylem kręcenia, ale w postulatach brzmią niemal identycznie z cechami francuskiej nowej fali, która zrewolucjonizowała tamtejsze kino na przełomie lat 50. i 60. Mimo że minęło już sporo czasu, Francuzi cały czas, regularnie nawiązują do twórczości z tego okresu, dlatego żądania Mathiasa wydają się niejasne.

Dialogi i sceny między bohaterami są w tym filmie zupełnie nieżyciowe. Czy to częste zachowanie we Francji, że dziewczyna po rozstaniu z chłopakiem odwiedza w domu jego rodziców? Wszystkie postaci są niezwykłe sztuczne, a wymogi pokazania w pozytywnym świetle uchodźców i homoseksualistów – spełnione. Czy film Civeyraca jest zwykłym taśmowo wyprodukowanym filmem, czy artystyczną grą z konwencją, między wierszami wytykającą jej absurdy – każdy musi ocenić sam.


Stanisław Rohnka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download