Piękna i bestie – recenzja filmu

Ile tego piękna

Stopniowo docierają do nas filmy opowiadające o skutkach arabskiej wiosny z lat 2010-2012. Kolejnym (po omawianych niedawno Egipcie i Syrii) państwem, w którym doszło do zmiany władzy, jest Tunezja. Film Piękna i bestie przedstawia sytuację w kraju z perspektywy zwykłego obywatela, zmagającego się z samowolą władzy.

Główną postacią filmu jest Mariam, skromna, młoda studentka z Tunisu, pochodząca z prowincji i mieszkająca w żeńskim akademiku, którego wrota zamykają się o 22. Film zaczyna się, gdy dziewczyna w klubowej toalecie zmienia podartą sukienkę na pożyczoną od koleżanki, zbyt ekstrawagancką jak na jej gust. Miriam chwilę opiera się przed pokazaniem się publicznie w stroju z odsłoniętymi ramionami i dekoltem. Polski widz zastanawia się w tym momencie, na ile akceptowalny jest to strój w Tunezji, ale gdy dziewczyna wychodzi z toalety okazuje się, że wiele kobiet na imprezie ubiera się podobnie.

piękna

główna bohaterka materiały dystrybutora

Miriam poznaje Youssefa, nieco starszego od niej mężczyznę, który również brał udział w imprezie. Razem wychodzą poza budynek i tam dochodzi do poważnego zdarzenia – Miriam zostaje zgwałcona przez policjantów w radiowozie. Wtedy rozpoczyna się walka z instytucjami, typowo kafkowskie bieganie między szpitalami i komisariatami policji. Bohaterka z jednej strony boi się, że ludzie (na czele z ojcem) dowiedzą się, co jej się przydarzyło, a z drugiej strony – podjudzana przez Youssefa – chce dochodzić swoich praw.

Youssef okazuje się być aktywnym uczestnikiem Jaśminowej Rewolucji, społecznym aktywistą, walczącym o praworządność w Tunezji. Tłumaczy to jego opór wobec wszechobecnego anarchizmu i wysoko zaawansowanej samowoli na niższym szczeblu władzy. Tunezyjscy policjanci w wielu przypadkach czują się bezkarni i stawianie im oporu wymaga mnóstwo empatii.

W całej przygodzie tylko sporadycznie Miriam spotyka ludzi sumiennie wykonujących swoje obowiązki, najczęściej nikt nie chce lub nie potrafi jej pomóc. W placówkach medycznych panuje chaos, nikt nic nie wie. Kraj zdaje się być w rozsypce, z pewnością to chcieli przekazać twórcy filmu. Tunezja ma się źle.

Można się zastanawiać, jaki jest cel nakręconego w Tunezji za europejskie pieniądze filmu. Czy chcieli pokazać światu, że rewolucja nie doprowadziła do niczego dobrego; czy też chcą uświadomić samych Tunezyjczyków o tym, jak należy postępować i pokazać im, jak ich kraj wygląda, gdy ludzie nie przestrzegają prawa?

 


Stanisław Rohnka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download