Stefan-Zweig_Schrader_Still-1

Smutne i (dość) nudne „Pożegnanie z Europą”

Stefan Zweig (Josef Hader), popularny niegdyś austriacki pisarz żydowskiego pochodzenia, w latach 30. XX w. emigruje z kraju, by uciec przed nasilającymi się prześladowaniami. Udaje się w podróż do obu Ameryk, gdzie zostaje już na zawsze. Aktorka i od niedawna reżyserka Maria Schrader stara się ukazać życie europejskiego emigranta w zupełnie innej, południowoamerykańskiej, rzeczywistości.

Pożegnanie z Europą opowiada o pisarzu, w związku z czym zrozumiałe jest, że w swojej konstrukcji przypomina powieść. Jednak nie z pełną, soczystą narracją, ale pourywanymi, wybiórczymi ulokowanymi rozdziałami. Życie Zweiga ukazane jest już po emigracji, poprzez jego obecność na kongresie pisarzy w Brazylii, wizytę na plantacji trzciny cukrowej, odwiedziny w Nowym Jorku u byłej żony… Sceny opierają się na dialogach i pokazują, jak bohater stopniowo pogrąża się w melancholii, niezrozumieniu i niezgodzie na wojnę, może nawet depresji. Sam jest bezpieczny – i podobnie jak ocaleńcy z obozów koncentracyjnych – czuje się winny, że to właśnie on przeżyje, podczas gdy inni muszą walczyć, ukrywać się, ginąć. W pierwszych scenach filmu protagonista nie chce potępić nazizmu, który wydaje mu się wciąż mało szkodliwy. „Nie zwrócę się przeciw żadnemu państwu” – mówi, odpierając ataki dociekliwych dziennikarzy. Zweig nie chce składać słownych deklaracji, gdy nie wiążą się one z faktyczną walką przeciw złu, jednak nie ma też zamiaru wrócić do kraju. Być może w kilka lat później, już po wybuchu wojny, dręczy go sumienie, co widać w scenie rozmowy z eksżoną, gdy wspólnie debatują nad tym czy i jak pomagać innym pisarzom uwięzionym w Europie. Protagonista czuje się nieco wykorzystywany przez bliższych i dalszych znajomych, którzy proszę go o załatwienie wiz. Stawia go to w trudnej sytuacji towarzyskiej, ponieważ musi naprzykrzać się różnym notablom, a później w podzięce chodzić na liczne przyjęcia, których szczerze nie znosi. Z jednej strony trudno zaprzeczyć, że jego problemy są przykre, jednak gdy pomyśli się o sytuacji ludzi w ogarniętej wojną Europie, sprawiają wrażenie śmiesznie błahych.

Stefan-Zweig_Schrader_Still-6

Materiały prasowe Aurora Films

Maria Schrader dość nieumiejętnie balansuje pomiędzy intelektualizmem bohatera, a jego melodramatycznym charakterem. Z kilku scenach z życia Zweiga widz w zasadzie niewiele się o nim dowiadujemy, oprócz tego, że jest wciąż poważanym pisarzem w kryzysie twórczym i życiowym. O czym miał być ten film, trudno stwierdzić. Początkowo zapowiada się na traktat o totalitaryzmie, jego postrzeganiu i zawłaszczaniu społeczeństw, następnie przechodzimy w sferę konfrontacji wojny w postrzeganiu Europejczyków i południowych Amerykanów, dalej pojawia się problem moralny pomocy osobom zagrożonym śmiercią i wątki wojennych emigrantów na brazylijskim gruncie. Przez połowę seansu czeka się na jakiś wątek przewodni, który uporządkuje te – może nie chaotyczne – ale ułożone bez polotu obrazy, jednak w końcu staje się jasne, że takiego wątku po prostu nie będzie. Film bywa momentami zabawny, czasem wzruszający, aktorstwo również jest jego zaletą, ale zdecydowanie brakuje mu tego „czegoś” co sprawia, że będzie się chciało do niego wracać. Choć Pożegnanie z Europą była tegorocznym austriackim kandydatem do Oscara, przedstawia się po prostu przeciętnie.


Małgorzata Stasiak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *