to tylko koniec świata

“To tylko koniec świata” – recenzja

“To tylko rodzinne spotkanie, nie koniec świata”

Kariera Xaviera Dolana rozwija się w fantastycznym tempie. Reżyser regularnie wydaje interesujące pod względem treści oraz wykonania dramaty obyczajowe i zbiera za nie kolejne nagrody i wyróżnienia. Z pewnością wielu twórców spogląda z zazdrością na seryjne sukcesy 27-latka, ale trzeba przyznać, że są one zasłużone. To tylko koniec świata to film doskonale wpisujący się w charakterystykę twórczości Dolana: kameralny dramat obyczajowy, opowiadający o trudnej rodzinie, w której każda rozmowa po kilku wymienionych zdaniach kończy się wrzaskami i wzajemnym obrzucaniem inwektywami. Oglądamy bohaterów w trudnych chwilach, w dniu gdy nieobecny przez dwanaście lat Louis (Gaspard Ulliel) z nieznanych im przyczyn powraca do domu. Widzowie od początku wiedzą, że 34-letni młodszy syn nie wraca ze względu na przelotny kaprys, lecz dlatego, że prawdopodobnie jest to ostatnia ku temu okazja.

Pięć postaci, jeden duży dom i jedna rodzina. Od samego początku wizyty Louisa sytuacja jest napięta. Nikt nie rozumie powodu jego przybycia i nie wiadomo, kto w jakim stopniu się go domyśla. Sam zainteresowany stara się znaleźć odpowiednie słowa i odpowiednią chwilę, by się komuś zwierzyć. W takiej sytuacji toczy się gra: Louis chce wyznać swoją tajemnicę, ale domownicy nie ułatwiają mu zadania. Najchętniej jako pierwszego poinformowałby o tym starszego brata Antoine’a (Vincent Cassel), ale to właśnie on z całej rodziny jest najtrudniejszym partnerem rozmowy. Nieoczekiwanie najwięcej zrozumienia okazuje mu Catherine (Marion Cotillard), nowo poznana przez Louisa żona Antoine’a. Matka (Nathaile Baye) dawno zaakceptowała niezależność syna i chociaż sama również wie, że z pewnością przyjechał do domu z konkretnego powodu, nie naciska na natychmiastowe zwierzenia. Ostatnią osobą dramatu jest młodsza siostra Suzanne (Léa Seydoux), od której Louis dowiaduje się najwięcej o reakcjach rodziny na jego wieloletnią nieobecność, a która spośród krewnych zna go najmniej – ze względu na młody wiek.

to tylko koniec świata

kadr z oficjalnego zwiastuna

To tylko koniec świata to adaptacja sztuki Jean-Luca Lagarce’a o tym samym tytule. Struktura dramatu jest zauważalna w narracji, która dzieli się na mniej więcej równe pod względem długości sceny dialogowe. Każde, nawet przypadkowe, zetknięcie dwojga bohaterów kończy się plus-minus dziesięciominutową konwersacją. Całość akcji dzieje się niemal w czasie rzeczywistym, Louis przybywa około pory obiadowej, a wyjeżdża po podwieczorku.

Obok opartej na dialogach fabuły, dzieło Dolana zostało urozmaicone nieszablonowymi zabiegami reżyserskimi, którymi jest nasycone. Przede wszystkim w oczy rzuca się dominacja bliskich planów, szczególnie w scenie powitania głównego bohatera, kiedy zostaje „zaatakowany” przytykanymi twarzami bliskich. Pojawiają się również różnego rodzaju metaforyczne ujęcia, jak np. kukułka opuszczająca posterunek w staroświeckim zegarze.

Niezwykle istotna jest w tym wszystkim gra aktorów. Jak to w życiu – mimo iż produkcja została oparta na dziele literackim – nie wszystko wypowiedziane jest słowami. Niezwykle istotne są reakcje bohaterów, czasem żywiołowe, a czasem zdawkowe, które w większym stopniu pozwalają nam mniemać o stanach ducha poszczególnych postaci oraz o stopniu, w jakim domyślają się prawdy o Louisie. Być może z tego względu jest to film trudny w odbiorze i możliwy do zinterpretowania na wiele mniej lub bardziej zbliżonych sposobów. Stany psychiczne postaci są o wiele bardziej rozbudowane, niż chociażby we wcześniejszej Mamie. Antoine jest przytłoczony konfrontacją z młodszym bratem, ponieważ odniósł w życiu większy sukces od niego. Suzanne jest stłamszona przez małomiasteczkowe życie, a matka od lat zdaje się żyć głównie przeszłością i jej wspomnieniami.

 


Stanisław Rohnka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download