Umysłowa dżungla. Jumanji

Kto nigdy nie chciał zagrać w planszówkę „Jumanji”, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ci zaś, którym odgłosy bębnów dudnią w uszach po dzień dzisiejszy, doskonale wiedzą, że warto było dorastać w zwolnionym tempie, by przeżywać tę przygodę wciąż na nowo. Mając już wprawę w wyprawach za sprawą „Goonies”, byliśmy przygotowani do skoku na głęboką wodę. Chcieliśmy już potem celu, a nie dążenia i skarbu – nie mapy. Nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy, że podróże o jakich marzymy, to te w głąb siebie – istna puszka Pandory, z której wydostają się bolączki dzieciństwa i dorastania. Rolę naszego opiekuna ds. wychowania poprzez film pełnił wtedy reżyser Joe Johnston. W „Jumanji” dojrzewają dzieci i dorośli, a to właśnie ten czas burzy hormonów przenosi na pole całej rzeczywistości filmowej owa gra planszowa. Przeznaczenie mówi, że każdy musi w nią zagrać, ale też samemu ją znaleźć.

Młody buntownik Alan Parrish jest synem Sama, właściciela fabryki obuwia z Brantford w Kanadzie. Rówieśnicy ze szkoły są dla niego niezbyt podatnym gruntem, dlatego szuka azylu u ojca. Mimo, że go podziwia, to podkreśla, że nie chce być jak on. Emocje w nim buzują, a wraz z nimi nasila się wewnętrzny tembr przemycony w postaci drgań bębnów, który ma zwiastować coś nowego, nieodkrytego. Chłopak znajduje skrzynię zakopaną przed stu laty, z zawartością która zaspokoi jego młodzieńcze rozdarcie i na zawsze zmieni postrzeganie świata. Sara – przyjaciółka Alana, dołącza do wspólnej zabawy z grą planszową pewnego spokojnego popołudnia w 1969 roku, ale nie spodziewa się, że ten dzień rozdzieli ich na lata. Grę dokończą po długim okresie rozłąki, a dokładnie w roku 1995, kiedy to do opuszczonego już domu Parrishów wprowadzają się Judy i Peter wraz z ciotką. Młode rodzeństwo to kolejni gracze, którzy wpadną w wir niekończących się wrażeń i razem z Alanem i Sarą zaczną odkrywać nowy rozdział świata . Rok 1995 może sugerować, że reżyser portretuje młodych ludzi w rzeczywistym przełożeniu, gdyż film powstał właśnie wtedy.

Robin Williams jako Alan Parrish. Kadr ze zwiastuna

Robin Williams jako Alan Parrish. Kadr ze zwiastuna

W instrukcji „Jumanji” czytamy: „Gra dla tych, których nudzi życie wśród szarych ludzi”, a także „Strzeż się podróżniku – nie zaczynaj, jeśli nie chcesz skończyć” – to wskazówki dla znudzonych i żądnych przygód. Są doskonałą okazją, aby wywrócić swój świat do góry nogami, co zresztą bohaterowie chętnie czynią. Rzut kośćmi potrafi spowodować niemałe zamieszanie: nietoperze wylatujące z kominka, chmary komarów, małpy opanowujące dom i miasto, a nawet stado dzikich zwierząt – to tak naprawdę wszystko efekty przesuwających się po planszy pionków. Nowa, rozbudowująca się o kolejne elementy rzeczywistość staje się bardziej ożywiona.

Wszystko to ma rację bytu za sprawą pisarza i rysownika Chrisa Van Allsburga, który w 1981 wydaje powieść, a która staje się podstawą do zrealizowania tego kultowego już filmu Johnstona. Obu panów fascynowały podobne zdarzenia czy motywy działań ludzi, które sprawiają lawinę konsekwencji. Sposoby walki o przetrwanie podpatrują oni w codzienności i przenoszą je nawet w obszary surrelizmu – pisarz przyznaje, że inspirowały go przypadkowe fotografie przedstawiające auta dewastujące sklepy czy zasłyszane historyjki o dzikich zwierzętach zakradających się do posesji mieszkańców domów. Widzimy zatem, że twórca filmu konsekwentnie pracuje nad wiernym oddaniem wizji na ekranie – współpracując z firmą od efektów specjalnych o nazwie ‘Industrial Light & Magic’ tworzą zarówno mechaniczne makiety zwierząt (lew, krokodyl, pelikan), jak również wspomagają się komputerami, na których generują inne elementy jak np. tworzenie modeli zwierząt i ich futra od zera.

Bradley Pierce jako Peter. Kadr ze zwiatuna.

Bradley Pierce jako Peter. Kadr ze zwiatuna.

Inną kwestią jest wykorzystanie tych efektów i ich znaczenie w linii fabularnej filmu. W tym przypadku potrzebne są one do wykreowania hipotetycznej i wyobrażonej przyszłości Alana Parrisha, którą obserwujemy przez większość filmu – słowem ‘co by było, gdyby świat gry był rzeczywistością’. Wszystkie zdarzenia następujące po każdym rzucie kośćmi, jawią się jako traumy, które Alan przepracowuje w wyobraźni. Gra dosłownie wciąga go do swojego wnętrza, którym okazuje się być afrykańska dżungla, w której bohater spędzi przecież następne 26 lat swojego życia. Mając 38, powraca jako dorosły (ale niedojrzały społecznie) mężczyzna do domu rodzinnego, którego już nie ma, a przynajmniej nie taki, jakiego by chciał zastać. Od teraz wszystko czego doświadczy i osoby czy zwierzęta które spotka, będą wytworem fantazji i symbolicznymi tropami, którymi widz może podążać.

Postaci Judy i Petera możemy odczytywać jako projekcję umysłu Alana – jak wiemy ich rodzice nie żyją, natomiast naszego głównego bohatera i owszem, ale żywi on do nich mocną urazę. Można przypuszczać, że Alan pokusił się o ich zabójstwo w umyśle ( podobny zabieg stosuje Xavier Dolan w „Zabiłem swoją matkę”). To, że zaprzyjaźnia się z młodym rodzeństwem może stanowić o próbie przepracowania swoich uczuć względem rodziców, by ostatecznie ta autoterapia przyniosła pożądany efekt – docenienia ich i próbie polepszenia wzajemnej relacji. Motyw domniemanego morderstwa przejawia się też w innym kontekście – nowi lokatorzy domu Parrishów twierdzą, że w przeszłości Alan został poćwiartowany przez jednego z rodziców. Sam Parrish to również pojawiający się w filmie kłusownik Van Pelt (aktor wciela się w dwie role jednocześnie) – jak więc widać dziecięca imaginacja potrafi zdziałać cuda. Carl Bentley jako pracownik z fabryki obuwia pojawia się również jako policjant w późniejszej części filmu. Ze „Wstępu do psychoanalizy” Freuda dowiemy się, że jeśli w marzeniu sennym ratujemy kogoś z wody, to projektujemy na niego matkę. W scenie w której dom zalewa woda, a schody służą za wodospad, możemy odnaleźć wiadomą analogię zakładając oczywiście, że projekcja plastycznego umysłu Alana może mieć strukturę podobną do snu, a może, gdyż często opiera się na fantazji. Jak widać, takich przeniesień jest w „Jumanji” sporo. Nawet postać Sary mówi w którymś momencie, że po grze musiała udać się na wiele godzin terapii.

Tytułowa gra. Kadr ze zwiastuna.

Tytułowa gra. Kadr ze zwiastuna.

To jednak bardzo marzycielski film, odwołujący się do klimatu fantasy, baśni i przygody. Robin Williams przypomina nawet trochę Piotrusia Pana z „Hooka” Spielberga. To opowieść o miłości ojca do syna przekazywana z pokolenia na pokolenie – czy to w postaci emocji, czy gry. Dżungla, która wraz z rozwojem fabuły w filmie opanowuje całą przestrzeń, symbolizuje przecież dzieciństwo, w którym łapiemy dużo śmiechu, łez, rozgoryczenia i wściekłości. Na szczęście te burzliwe lata młodości zostają w finale filmu szczęśliwie uratowane. Fani teorii o równoległych rzeczywistościach też powinni coś znaleźć dla siebie, gdyż „Jumanji” otwiera wiele światów. Gdy wygrasz w tej grze – dojrzałeś. Potem pozostaje już tylko sentyment, który na nowo rozbudza potrzebę szukania w sobie dziecka.

 


 

Bibliografia:

Freud Zygmunt, Wstęp do psychoanalizy, PWN, Warszawa 1984;

Niedźwiedzki Maciej, Jumanji. Dwudziestolecie premiery,

http://film.org.pl/a/jumanji-dwudziestolecie-premiery-69911/, dostęp 27.08.2016;

http://film.onet.pl/wiadomosci/realizacja/ng84x, dostęp 27.08.2016;

 


 

arek koziński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download