Wakacje z Pacino. Recenzja “Manglehorna” oraz “Idola”

Manglehorn i Idol, najnowsze filmy z Alem Pacino, są do siebie zaskakująco podobne. Aktor gra w nich role zmęczonych i rozczarowanych życiem bohaterów, którzy dodatkowo mają problemy rodzinne. Ten schemat „oswojonego” Pacino nie wypada źle, choć szybko może stać się wtórny.

Manglehorn to starszy mężczyzna całkowicie zatopiony w przeszłości. Choć wciąż pracuje, prowadząc własny warsztat ślusarski, a od czasu do czasu spotyka się z rodziną czy też znajomymi z kółka emerytów, nie może zapomnieć o swojej dawnej miłości, której od lat wysyła setki listów. Bohaterowi wydaje się, że odnowienie kontaktu z Clarą pomoże mu odnaleźć sens życia.

manglehorn

Al Pacino jako Manglehorn…

Danny Collins, protagonista Idola, jest wielką gwiazdą muzyki rozrywkowej. Mimo upływu lat na jego koncerty wciąż walą tłumy, a on mieszka w bogato urządzonej willi, ma piękną i o jakieś 40 lat młodszą narzeczoną, natomiast podróże odbywa prywatnym samolotem. Pomimo tego – a może właśnie dlatego – jest człowiekiem zgorzkniałym, który topi swoje rozczarowania w alkoholu i narkotykach. Bohaterowie obu filmów przeżyli życie inaczej, niż by tego chcieli i dali by wiele, żeby cofnąć się w czasie. Manglehorn takiej szansy nie dostanie, Danny Collins – owszem.

David Gordon Green buduje swój film dość subtelnie i z minimalną ilością hollywoodzkiego kiczu. Manglehorn jest postacią z krwi i kości, która ukazana zostaje z kilku różnych perspektyw. Mężczyzna bywa zgryźliwy i nieprzyjemny. Jego relacje z ludźmi są trudne, choć bardzo kocha swoją małą wnuczkę, a także kotkę Fanny, jedyną towarzyszkę samotnego życia. Z synem, szefem korporacji, spotyka się sporadycznie, ale winę za to ponoszą obydwie postaci. Oziębły Jacob ledwie sili się na uprzejmość, natomiast jego ojciec bywa nieprzyjemnie szczery, np. gdy zdradza, że nigdy nie kochał matki młodego bohatera. Manglehorn zaprzyjaźnia się z pracującą w banku Dawn, ale swoim grubiańskim zachowaniem szybko psuje ledwo co nawiązaną relację. Działania protagonisty skonfrontowane są ze wspomnieniami innych bohaterów, którzy opowiadają o nim piękne i budujące historie. Gordon Green nie skąpi też malowniczych kadrów oraz symboliki. Choć Manglehorn produkuje klucze i potrafi otworzyć wszystkie drzwi, sam pozostaje zamknięty w swoich marzeniach i ułudach – podczas gdy rozwiązanie jest przecież w zasięgu ręki. Są w filmie dwie interesujące sceny, które wprowadzają senny, tajemniczy klimat oraz inaczej ukazują rzeczywistość, w której zanurzony jest bohater. Pierwsza, gdy bohater napotyka podczas spaceru krajobraz po karambolu i niczym duch bezgłośnie przechadza się między strzaskanymi samochodami, trzymając na rękach swojego kota, a druga, gdy spotyka mima, postać przewijającą się wcześniej w rozmowach protagonistów, który podrzuca mu niewidzialne kluczyki do samochodu, i tymi kluczykami, o dziwo, udaje się otworzyć drzwi pojazdu. 

Historia Collinsa przedstawiona jest bardziej cukierkowo. Przytłoczony życiem bohater niespodziewanie dostaje list, który 20 lat temu wysłał do niego John Lennon. Pod wpływem zawartych w treści rad, aby zawsze być w zgodzie z własnym sumieniem, Collins postanawia zupełnie odmienić swoje życie. Odwołuje wszystkie koncerty, odprawia niewierną narzeczoną i wyrusza na poszukiwania dorosłego syna, którego nigdy wcześniej nie widział. Jednak relacje bohaterów nie są tutaj tak ciekawe, jak w Manglehornie – syn Tom to chodzący ideał: ma ciężarną żoną i małą córeczką, skromny domek i sumiennie wykonywaną pracę. Jest męski i stanowczy, a w pierwszym odruchu po prostu wyrzuca marnotrawnego ojca z domu. Nie można go nie lubić, choć z drugiej strony jak tu nie kibicować gwiazdorowi, który pomimo wszystkich swoich wad jest przecież całkiem sympatyczny.

collins

..i jako Danny Collins.

Interesująco przedstawiają się role kobiet Pacino. Zarówno Annette Bening w roli Mary, kobiety biznesu z Idola, jak i Holly Hunter jako Dawn, kreują ciekawe i dobrze zagrane role. Są samotne, ale nie bierne, a także stanowią dobrą przeciwwagę dla znudzonych, zblazowanych mężczyzn.

A jak prezentuje się Al Pacino w rodzinnej odsłonie? Role w Manglehornie i Idolu nie są może porywające, ale ciekawe i wiarygodne. Choć pierwszy z wymienionych tytułów broni się sam, Idol bez idola byłby filmem bardzo przeciętnym. Jest to przykład dość typowego, lecz sprawnie zrealizowanego, kina rozrywkowego. Bardziej wymagający widz powinien sięgnąć raczej po Manglehorna.


 

Małgorzata Stasiak

Manglehorn, 2014, reż. David Gordon Green, scen. Paul Logan, w rolach głównych: Al Pacino, Holly Hunter, Chris Messina.

Idol (ang. Danny Collins), 2015, reż. i scen. Dan Fogelman, w rolach głównych: Al Pacino, Christopher Plummer, Annette Bening, Bobby Cannavale.

 

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download