Węgierska nowa fala

W latach 60. w kinie dominują nowe fale. Francja, Wielka Brytania, Czechy, ale także Jugosławia oraz Węgry. W kinie węgierskim do dziś nie pojawiło się zjawisko, które byłoby ważniejsze od tzw. „złotej ery”. Węgierska nowa fala trwała przed większość szóstej dekady XX w.

Aby zrozumieć podłoże, na jakim rozwijała się węgierska nowa fala, należy cofnąć się do roku 1956, gdy zdesperowani Madziarzy wyszli na ulice, by odmienić los swojego kraju. Rewolucja, która wtedy wybuchła, pochłonęła wiele ofiar, a jedną z nich był liberalny premier Imre Nagy. Na jego miejscu pojawił się János Kádár, mianowany na Sekretarza Generalnego KC Partii, wiadomo jakiej. Po kilku latach represji pod rządami Kádára rozwinięto tzw. „gulaszowy socjalizm”, który charakteryzował się wprowadzeniem nietypowych dla socjalizmu reform gospodarczych, a co za tym idzie – namiastki kapitalizmu. Węgrzy mieli czuć się w swoim kraju dobrze i swobodnie. Zamiast hasła: „Kto nie z nami, ten przeciwko nam!”, pojawiło się: „Kto nie jest przeciwko nam, ten z nami!”.

W takim właśnie klimacie rozwinęła się węgierska filmowa złota era. W przeciwieństwie do polskiej szkoły filmowej lub też czechosłowackiej nowej fali, na Węgrzech nurt ten był swego rodzaju zaworem bezpieczeństwa kontrolowanym przez władze. Filmowcy nie musieli specjalnie kluczyć ani unikać cenzury, bo ta usłużnie nie zauważała aluzji szytych naprawdę grubymi nićmi. Tak więc komunistyczne władze przyczyniły się do powstania sztuki z prawdziwego zdarzenia, zdecydowanie niemającej nic wspólnego z socrealizmem, który najsilniej był obecny nad Dunajem w latach 1949-1953. Po śmierci Stalina nastąpiła odwilż i zaczęły pojawiać się kameralne dramaty w duchu klasycystycznym (np. nawiązujące do neorealizmu oraz ekspresjonizmu), natomiast w 1956 nikt już się kinem nie zajmował. W latach 1955-1960 nastąpił okres przejściowy, w którym nie zdarzyło się nic szczególnie ważnego, natomiast właściwa „złota era” miała miejsce w latach 1963-1970.

miłosc

„Miłość”. Kadr z filmu

W 1962 r. wyszli z więzień zarówno przywódcy rewolucji 1956, jak i anonimowi powstańcy. Dyskurs w sztuce zaczął poszerzać swój zakres, co nie znaczy jednak, że nie istniało żadne tabu. Artyści mogli liczyć na większą wyrozumiałość władz niż przeciętni obywatele, jednak również ich obowiązywały pewne zasady. Najlepiej było tematów tabu nie poruszać, choć zdarzali się i tacy, którzy poruszali. Karoly Makk w swojej sławnej Miłości (1971) opowiada historię żony więźnia politycznego. Film został nakręcony na podstawie powieści Tibora Déry’ego, której akcja rozgrywa się w 1956 r. Oczywiście wtedy temat „polityczny” był już tabu, ale Makk prosto sobie z tym poradził, przenosząc czas akcji na początek lat 50. W ten sposób film został zaakceptowany przez cenzurę.

Łatwość, z jaką radziły sobie filmy nowej fali, ma też inną przyczynę. Kino zawsze było świetnym towarem eksportowym wielu krajów, stanowiło również narzędzie propagandy. Nie ma darmo Stalin powiedział, że „kino to najważniejsza ze sztuk”. Filmy wygrywające międzynarodowe festiwale – nawet na zgniłym, kapitalistycznym zachodzie – wciąż cieszyły serca i oczy socjalistycznych dygnitarzy.

Dla młodych filmowców pojawiły się nowe szanse i programy. W Budapeszcie założono szkołę filmową, powstało również studio im. Beli Balázsa, które początkowo było klubem filmowym, ale wkrótce przerodziło się w wytwórnię, wspierającą początkujących reżyserów (finansowane były maksymalnie dwa debiutanckie filmy). W instytucjach tych pracowali Károly Makk, Miklós Jancsó i András Kovács, a kształcili się Zoltán Huszárik, Sándor Sára, István Szabó i István Gaál oraz wielu innych, mniej znanych w Polsce artystów. W studiu Balázsa swoją karierę rozpoczynał także Béla Tarr, jeden z najważniejszych twórców dzisiejszego kina węgierskiego.

Węgierska nowa fala

Filmem uznawanym za pierwsze nowofalowe dzieło jest Wir Istvána Gaála (1963) opowiadający o paczce nastolatków, którzy przeżywają ostatnie wspólne wakacje i bezpowrotnie wkraczają w świat dorosłych. Pojawia się tutaj motyw przeżycia pokoleniowego, które jest obecne również w innych filmach nowej fali, takich jak debiutancki Wiek marzeń Szabó (1965) oraz o chwilę późniejszy Ja, twój syn (1966) tego samego reżysera, a także Powódź zieleni (1965) Gaála. Dla wszystkich nurtów nowofalowych charakterystyczne było zainteresowanie ukazywaniem prawdy, a co za tym idzie – dokumentalizmem. Nie inaczej jest w przypadku Węgier. Za pierwszy film nurtu niektórzy podają Trudnych ludzi Andrása Kovácsa (1964), gdzie wykorzystano gadające głowy, wtedy nowatorskie (postaci zwierzały się z własnych przemyśleń, a nie odczytywały przygotowane wcześniej wypowiedzi). Film ten mocno nawiązuje do amerykańskiego direct cinema.

Często węgierską nową falę kojarzy się głównie z filmami wojennymi i rewolucyjnymi, ale tematy, które poruszali twórcy, były bardziej różnorodne. Rewolucja pojawia się w tym kinie często, ale przeważnie jako epizod. Tak jest m. in. w Dwudziestu godzinach Zoltána Fábriego (1965), Dziesięciu tysiącach dni Ferenca Kósy (1967) oraz we wspomnianym już filmie Ja, twój syn Istvána Szabó. Pojawiają się satyry, np. Świadek Pétera Bacsó (1969) oraz Podróż w nagrodę Istvána Dárday‚ego (1974). Niektóre filmy zupełnie odchodzą od tematów politycznych, choćby poetycki Sindbad Zoltána Huszárika (1971) i Futbol dawnych czasów Pála Sándora (1973). Jednak na pierwszy plan wybijają się, najlepiej do dziś zapamiętane, historyczne filmy Miklósa Jancsó. Są to: Desperaci (1965), Gwiazdy na czapkach (1967) oraz Cisza i krzyk (1968). Filmy te zostały nazwane trylogią cierpienia.

desperaci węgierska nowa fala

„Desperaci”. Kadr z filmu

Desperaci są filmem uważanym za szczytowe osiągnięcie zarówno Jancsó, jak i kina węgierskiego w ogóle. Akcja dzieje się pod koniec XIX w., gdy upada rewolucja Lajosa Kossutha. Powstańcy ukrywają się, ale zostają wyłapani przez żandarmów i poddani psychicznym torturom. Historia zostaje tutaj zdemitologizowana, podobnie jak w Popiołach Wajdy, do których Desperaci bywają porównywani. Co ciekawe, Jancsó i Wajda mieli stworzyć razem film o Józefie Bemie, bohaterze węgierskich walk o niepodległość, ale projekt niestety nie doszedł do skutku.

Drugi z filmów, Gwiazdy na czapkach, przedstawia historię węgierskich żołnierzy, którzy po I wojnie światowej pozostali w Rosji i walczyli tam po stronie czerwonoarmistów. Głównym bohaterami tego obrazu są niepoddawani ocenie moralnej mężczyźni i kobiety, którzy zwyciężają w walce po to, by za moment samemu stracić życie. Ich istnieniem rządzi ślepy los, bo przeznaczenie – to tutaj zbyt wielkie słowo. Gwiazdy na czapkach były jednym z filmów, który nie przeszedłby przez cenzurę, gdyby nie sława Jancsó oraz zaproszenie na festiwal do Cannes.

W Ciszy i krzyku ukazany został biały terror po upadku węgierskiej Republiki Rad w 1919 r. Specjalne oddziały żandarmerii wyszukują rewolucjonistów, którzy są upokarzani nawet przez własną rodzinę. By pozbyć się brzemienia, jakim jest człowiek źle w kraju widziany, nawet żony i matki są w stanie posunąć się daleko. Społeczeństwo jest odczłowieczone i zdegenerowane. Z filmów Jancsó wyłania się więc ponury obraz świata, który tłamsi niewinnych, walczących za wolność ludzi. Panuje klimat rezygnacji i pesymizmu, ponieważ człowiek nie może wygrać z systemem społecznym, politycznym i moralnym, w którym żyje. W trylogii cierpienia Jancsó wypracował swój oryginalny, rozpoznawalny styl, cechujący się obrazowaniem zjawisk „na zimno” bez narzuconej oceny, wykorzystaniem przejrzystych struktur wizualnych, płynącej kamery i szerokich planów, które ogarniają całość krajobrazu. Podobnie jak z życia bohaterów, nie ma z nich ucieczki.

Koniec części pierwszej.


Małgorzata Stasiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download