Wybitni reżyserzy – Federico Fellini

Co myśli współczesny widz filmowy, gdy słyszy nazwisko Felliniego? Jakie może być jego pierwsze skojarzenie? Czy jeden z grona wielkich, nieobecnych już niestety wśród nas mistrzów kina autorskiego może jeszcze pokolenie dzisiejszych admiratorów sztuki filmowej czymś zaskoczyć, zachwycić, lub chociażby skłonić do refleksji?

Fellini uznawany jest za jeden z symboli europejskiego kina artystycznego (obok równie wybitnych jednostek jak chociażby Ingmar Bergman czy Michelangelo Antonioni). Urodzony w 1920 roku w Rimini nad Adriatykiem przyszły twórca La Strady od małego wykazywał spore zainteresowanie otaczającym go światem; jako niespokojna dusza nigdy nie umiał na długo osiąść w jednym miejscu, dlatego mniej więcej w wieku 18 lat podjął decyzję, by opuścić rodzinne strony i wyruszyć do Florencji. Nieco późniejsza przeprowadzka do Rzymu w dużym stopniu wyznaczy cezurę jego artystycznych poszukiwań, zaś kamieniem milowym, swoistym przełomem w życiu reżysera Słodkiego życia stanie się przypadkowe spotkanie z Roberto Rossellinim. Proponując Felliniemu współpracę nad scenariuszem do sztandarowego już dzieła okresu włoskiego neorealizmu – filmu Rzym, miasto otwarte, Rossellini prawdopodobnie nie przypuszczał, że ten skromny wówczas przedsiębiorca na przestrzeni lat zmieni się w kinowego wizjonera dużego formatu…

Federico_Fellini_NYWTS_2

Federico Fellini. Autor: Walter Albertin, żródło: Wikipedia

Debiut Włocha (Światła variete z 1950 roku) to opowieść miłosna z zacięciem tragikomicznym, rozgrywająca się w środowisku artystów wodewilowych; już w jej klimacie prawne oko filmowego pasjonata dostrzeże z pewnością szereg charakterystycznych dla późniejszej twórczości Felliniego zabiegów. Na pierwszy plan wysuwa się nade wszystko niesamowita umiejętność portretowania przez reżysera z Rimini tak zwanego „światka artystycznego”, z całym jego blichtrem oraz małostkowością, wielkimi namiętnościami i ludzkimi tragediami rozgrywającymi się gdzieś za kurtynami przedstawień rewiowych. Do nakreślania specyficznych rysów tej grupy społecznej będzie rzecz jasna jeszcze niejednokrotnie powracał w swoich przyszłych filmach.

Na przestrzeni drogi artystycznej Felliniego co rusz pojawiały się różne motywy, które twórca chętnie podejmował i w kolejnych filmach rozwijał, nadając im samym dodatkowy wymiar interpretacji. Za pierwszy przykład wybrany spośród wielu interesujących tropów w bogatym dorobku włoskiego twórcy niechaj posłuży wątek kobiety – a raczej pewnego wyobrażenia jej postaci w rozumieniu abstrakcyjnym. Kobieta w filmach Felliniego uosabia pewien mit; jest swego rodzaju stworzeniem łączącym w sobie dobro oraz zło, posiada sprzeczne moce natury: budowania i destrukcji. Dla męskiego bohatera w filmowym świecie wykreowanym przez Felliniego stanowi niezmienne źródło fascynacji, ale i lęku jednocześnie, jako istotne ogniwo inicjacyjnych doznań młodego chłopca, którego świat intymnych przeżyć jest penetrowany przez dorosłego bohatera jako element wędrówki w głąb siebie, powrotu do przeszłości. Takie właśnie wyobrażenie – kobiety jako fantasmagorycznego zjawiska z dzieciństwa powraca do protagonisty z najbardziej bodaj autobiograficznego filmu Felliniego, czyli Osiem i pół. Filmowy Guido we wspomnieniach z lat dziecięcych znajduje intrygującą postać Saraghiny, podglądanej przez niego i kolegów na nadmorskiej plaży – brzydkiej, a zarazem piękniej, nieokreślonej, emanującej demonicznym piętnem kobiecości.

Sam Fellini tak zwykł mawiać o płci pięknej:

Kobieta jest tajemnicą nie tylko jako obiekt pożądania (..) Jest tajemnicą również w roli matki, żony, prostytutki w łóżku, damy, muzy, stręczycielki. Od zarania dziejów mężczyzna nakładał na twarz kobiety maski. Są to jego własne maski – tego, który patrzy’.

Fellini nie wahał się łączenia sacrum i profanum; stąd na przykład chłopcy (uczniowie szkoły przyklasztornej) podglądający Saraghinę na plaży są przepędzani przez księży, nazywających ją „diabłem”. W zbiorze wspomnień Ja, Fellini reżyser opowiada Charlotte Chandler o domu publicznym jako swoim pierwszym seksualnym doświadczeniu:

Domy publiczne w tamtych czasach miały inną opinię niż dziś. Stanowiły część życia, zachowując jednocześnie smak owocu zakazanego i wywołując nieodłączne poczucie winy. Obecność szatana pod postacią właścicielki przybytku powiększała ryzyko, narażała na szwank duszę. Katolickie wychowanie zwiększało atrakcyjność seksu.

Czy dlatego właśnie w filmowym świecie Felliniego jest miejsce dla wszystkich – i dla wyuzdanej Saraghiny i majestatycznych kapłanów? Znamiennym symbolem symultanicznego, równorzędnego istnienia sacrum i profanum jest słynna scena ze Słodkiego życia, w której spacerująca o wschodzie słońca grupa rzymskiej śmietanki towarzyskiej po mocno zakrapianej, całonocnej imprezie, napotyka kapłana wraz ze starszą księżną zmierzających do świątyni przy wtórze niedzielnych dzwonów. Księżna od niechcenia pyta: – Znów balowaliście całą noc? – Jesteśmy punktualnie na mszę – odpowiada jeden z biesiadników. Artystyczna prowokacja? Nic bardziej mylnego – to Fellini i jego świadoma, po mistrzowsku rozplanowana gra różnymi konwencjami w pełnej, reżyserskiej krasie.

marcello

Marcello Mastroianni jako Guido w “Osiem i pół”

Analizując pokrótce twórczość pochodzącego z włoskiego Rimini reżysera, nie sposób nie pochylić się nad motywem artysty, uwikłanego w rozmaite życiowe rozterki. I tak na przykład Guido z Osiem i pół, wykreowany przez ulubionego aktora Felliniego, czyli Marcello Mastroianniego, jako reżyser znajdujący się w zupełnym kryzysie twórczym, egzystuje w tym filmie jako swoiste alter ego samego autora późniejszego Rzymu. Jest egzemplifikacją wielu jego lęków, starając się sprostać oczekiwaniom rzeczywistości, swojej żony, współpracowników; jednocześnie próbując walczyć z własnymi wątpliwościami dotyczącymi sensu wypowiedzi artystycznej, która ma powstać w formie filmu. Osiem i pół posiada nielinearnie zbudowaną narrację, rozłożoną pomiędzy przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość Guido; specyfika właściwej Felliniemu onirycznej poetyki, zawieszenia gdzieś pomiędzy snem oraz jawą, fantazją a bytem rzeczywistym, składa się na poruszający obraz osobistego dramatu artysty, ale przede wszystkim człowieka. Film zaznaczył swoją wybitność w kanonie kina światowego i wywarł duży wpływ na wiele znaczących person tej branży – warto w tym momencie przytoczyć przykład z rodzimego podwórka, a mianowicie dzieło Wszystko na sprzedaż Andrzeja Wajdy, nazywanym polskim Osiem i pół z uwagi na podjęcie autotematycznego wątku (o powstawaniu filmu w filmie) oraz próbę rozwikłania dylematów artystycznych twórcy (jako reżyserskie alter ego Wajdy wystąpił Daniel Olbrychski).

W szeregu przeróżnych tropów obecnych w filmografii włoskiego mistrza kina autorskiego odnaleźć można oczywiście te najczęściej przez niego wykorzystywane i w kolejnych filmach wznawiane, czyli wyobcowanie jednostki, świat artystów, ukazywanie małomiasteczkowych społeczności oraz charakterystycznych dla nich postaci, czy ostatecznie portretowanie osób z tak zwanego półświatka, wyrzuconych na margines przez ludzką zbiorowość w której żyją. We wzruszającej La Stradzie z 1954 roku Fellini ukazuje siłę poświecenia i uczucia, jakie kieruje wrażliwą Gelsominą (w tej roli żona reżysera, Giulietta Masina) w stosunku do prostego i brutalnego Zampano, z którym podróżuje jako asystentka cyrkowa. W Amarcordzie („amarcord” oznacza w dialekcie romańskim „pamiętam”) maluje niezwykłymi barwami obraz mieszkańców włoskiej prowincji z ich powszednimi sekretami, zdradami, kłótniami i banalnie górnolotnymi pragnieniami. Nie ma tutaj idyllicznego odbicia dzieciństwa spędzonego w Rimini; owszem, nostalgia, a nawet spora doza czułości przebija do widza z ekranu, da się odczuć, iż Fellini odsłania oglądającym kolejny kawałek z siebie samego. Nie idzie jednak po linii najmniejszego reżyserskiego oporu, pozwalając odbiorcom pławić się bez końca w rozkosznym sentymentalizmie; potrafi zdobyć się i na pewną krytykę, ubraną w bogatą formę satyryczną, ukazując przywary małomiasteczkowej ludności – zamknięcie w swoim hermetycznym świecie, postawa bierności oraz ignorancji wobec aktualnych spraw kraju.

rzym

“Rzym” – kadr z filmu

Miastem określającym tożsamość Felliniego, płomieniem ognia napędzającym życie, miastem, z którym nierozerwalnie związał swoją twórczością, jest oczywiście Rzym. Majestatyczna metropolia w filmach maestro Federico łączy w sobie wiele żywiołów i sprzeczności. W Słodkim życiu to tętniący życiem organizm, po ulicach którego przechadzają się nietuzinkowe osobowości; nie jest tylko tłem dla rozgrywających się zdarzeń, a osobnym bohaterem, wchodzącym w przeróżne korelacje z innymi jednostkami. Bogata galeria postaci przewijająca się przez jego skwery, place, kawiarnie, restauracje funkcjonuje jako niesamowicie barwne targowisko próżności. Prawdziwym hołdem złożonym Wiecznemu Miastu jest natomiast film Rzym z 1972 roku. Uderzające, do jakiego stopnia Fellini żył z włoską stolicą w interesującej symbiozie; w stworzonym na początku lat siedemdziesiątych dziele występuje w trzech wcieleniach (dwóch odgrywanych przez innych aktorów, a w trzecim – osobiście, przemierzając wraz z ekipą filmową miasto). Co warte odnotowania, w oryginale tytuł filmu podawany jest jako „Fellini-Roma”, wskazując na nierozerwalny związek osoby reżysera i stolicy Włoch. Wiele scen z tego filmu przez lata zasłużyło już na miano kultowych, jak choćby pokaz mody sakralnej – prześmiewczy wobec blichtru otaczającego hierarchów kościelnych. Rzym według Felliniego to synonim nierównego pulsu, raz przyśpieszającego, raz odrobinę zwalniającego; miasto nie dające się poznać do końca, będącego jednocześnie wierną żoną i namiętną kochanką. Reżyser próbuje odnaleźć prawdziwą rzymską esencję w dwóch obrazach: Rzymu z okresu swojej młodości oraz tego współczesnego dla czasu powstawania filmu – lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Fascynujące, jak Fellini fantastycznie gra również tutaj motywem stereotypowego Włocha – emocjonalnego, rozmiłowanego w rozkoszach życia, pełnego wewnętrznych paradoksów: jednocześnie macho i maminsynka.

Kobiecość jest płynna, ogień jest męski, ale woda może ugasić ogień, może go zgasić w jednej chwili, mówił Federico Fellini. Jako Włoch z krwi i kości, zaintrygowany pojęciem kobiecości, opiewał jej złożoność w niemal każdym filmie. Pochylał się nad pojęciem pozornej męskiej władzy, ukazując męskiego bohatera w swoich filmach często jako typowego włoskiego macho, który jednak pozostaje absolutnie bezbronny wobec wpływu kobiety i emanującej z niej bez ustanku tajemnicy. Fellini posiadł niezwykły dar penetrowania ludzkich zachowań, obserwacji tak zwanych mikroświatów społecznych – środowisk osadzonych zarówno na włoskiej prowincji, jak i w ekstrawaganckiej stolicy. W 2014 roku statuetka Oscara przyznawana przez Amerykańską Akademię Filmową w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny powędrowała w ręce Paolo Sorrentino za film Wielkie piękno – hołdującemu twórczości Felliniego. Właściwa włoskiemu mistrzowi kina autorskiego barokowość, humor, groteska, monumentalność w ukazywaniu Wiecznego Miasta przeplatane wzajemnie znajdują się faktycznie również u Sorrentino. Czy jednak to wystarczy, by namaszczać go już w tym momencie na następcę jedynego w swoim rodzaju twórcy europejskiego? Czas pokaże. Nie ma końca, nie ma początku. Jest tylko niezaspokojona pasja życia – powiedział kiedyś sam Fellini. Niech więc scheda artystyczna po nim znajdzie właściwe ujście w postaci inspiracji dla artystów żądnych tak piękna sztuki, jak i piękna istnienia.


 

Julia Łojko

 Bibliografia:

  1. Chandler Charlotte, Ja, Fellini, Warszawa 1996.
  2. Drewniak Miłosz, Osiem i pół, czyli ars poetica według Felliniego, film.org.pl, Warszawa 2013.
  3. Kornatowska Maria, Fellini, Warszawa 1989.
  4. Sobolewski Tadeusz, Kobiety Felliniego, “Wysokie Obcasy”, Warszawa 2007.
  5. Zapponi Bernardino, Mój Fellini, Warszawa, 2000.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Free apk download Free pdf download